Małe skrzydła, wielka troska

Na miękkiej chmurce mieszkała mała aniołka Nela. Jej skrzydełka były malutkie jak listki, ale w sercu miała wielką troskę o każdy mały kłopot na ziemi. Małe skrzydła, wielka troska — tak myślała codziennie, patrząc na świat.
Pewnego popołudnia zobaczyła chłopca na placu zabaw. Trzymał puste miejsce na głowie i przytulał się do samego siebie. Jego niebieska czapka poleciała przy silniejszym podmuchu i ugrzęzła na gałązce wysokiego drzewa. Chłopiec, Franek, zrobił smutną minę i usiadł na ławce.
Nela poleciała trochę niżej, ale jej skrzydełka nie były na tyle duże, żeby sięgnąć czapki. Poczuła, że chce pomóc, ale była też trochę zmartwiona.
„Bryzo, czy pomożesz mi?” zapytała cichutko.
„Oczywiście, Nelo!” odpowiedziała wesoła bryza, która lubiła tańczyć nad parkiem.
Nela rozmawiała też z mądrą chmurką. „Czy możesz przyciągnąć gałązkę lekko do siebie?” poprosiła.
„Z przyjemnością,” szepnęła chmurka i delikatnie przychyliła gałąź, żeby czapka mogła bezpiecznie opaść. Mały ptaszek zbliżył się, popatrzył na czapkę i lekko ją popchnął dziobkiem.
Czapka zsunęła się wolno, jak liść, i wylądowała prosto na kolanach Franka. Chłopiec uśmiechnął się szeroko, podniósł ją i założył na głowę. Potem spojrzał w górę i pomachał.
„Dziękuję!” zawołał wesoło.
Nela poczuła, jak ciepło robi się w jej sercu. Nie musiała mieć wielkich skrzydeł, by sprawić radość. Wystarczyło, że była blisko, że prosiła o pomoc i że wierzyła, iż drobne gesty potrafią zmienić dzień.
Gdy słońce zaczęło się chować, Nela usiadła znów na miękkiej chmurce. Otuliła się lekkim wiatrem i patrzyła, jak Franek bawi się dalej. Wiedziała, że troska może być mała i wielka zarazem — cicha, ciepła i zawsze gotowa pomóc zasnąć spokojnie.







