Małe kroki, wielka wytrwałość

Tuli był małym, zielonym żółwiem z dużym, błyszczącym oczkiem. Każdego ranka wstawał powoli, ziewał i wychodził na trawę. Marzył o tym, żeby zobaczyć staw na wzgórzu. Staw świecił jak lustro i Tuli chciał pomachać mu muszelką.
Inne zwierzątka biegały szybko. Bąbelek — żaba — skakał wysoko i wołał:
— Chodź szybko, Tuli!
Ptak Piko przemknął nad drzewami i świergotał:
— Będzie pięknie na górze!
Tuli ruszył małymi krokami. Czasem zatrzymywał się, żeby powąchać kwiatek. Czasem odpoczywał pod liściem. Było mu trochę wolno, a czasem chciało mu się zacząć płakać, bo wokół wszystko szumiało szybciej. Mama żółwiowa poszła kawałek z nim i powiedziała cicho:
— Idź swoim tempem, kochanie.
Gdy droga zrobiła się stromsza, Tuli poczuł, że nogi są ciężkie. Chciał usiąść i już nie iść. Wtedy Bąbelek przyniósł mu mały listek do cienia, a Piko opowiedział zabawną historyjkę o chmurce. Tuli uśmiechnął się i znów postawił jedno małe nóżko przed drugim.
Tuli robił małe kroki, ale nigdy się nie poddawał. I tak, krok po kroku, dotarł na wzgórze. Staw lśnił jak lustro, a na jego powierzchni tańczyły promienie słońca. Tuli usiadł i poczuł, jak serce mu rośnie z radości. Przyjaciele przybiegli do niego i wszyscy razem patrzyli na spokojną wodę.
— Zobacz, warto było iść powoli — powiedziała mama żółwiowa.
— I warto było mieć przyjaciół — dodał Bąbelek.
Tuli zamknął oczy na chwilę, wziął głęboki oddech i wiedział, że małe kroki prowadzą daleko. Był dumny i spokojny. Wrócił do domu z uśmiechem, gotów na następny dzień i nowe marzenia.




