Małe kroki, wielka odwaga

Ania mieszka blisko stajni. Każdego ranka słyszy ciche parskanie i myśli o koniach. Bardzo je lubi, ale boi się podejść. Są takie duże i pachnące sianem. W stajni mieszkała też mała kropkowana kuca Kropka i łagodna klacz Luna.
Pewnego dnia Ania trzymała w dłoni marchewkę. Tomek, opiekun stajni, uśmiechnął się i powiedział:
– Podeszłabyś powoli, Aniu. Najpierw zobaczysz, jak reaguje Kropka.
Ania skinęła głową.
Najpierw stanęła trochę dalej i obserwowała. Kropka jadła siano. Luna stała za nią i mrugała oczami. Ania oddychała spokojnie. Potem podeszła kilka kroków bliżej i położyła marchewkę na dłoni. Kropka powąchała i delikatnie ją wzięła. Ania uśmiechnęła się cicho. To było miłe.
Następnego dnia Ania przyszła ponownie. Tym razem stanęła przy paśniku i pogłaskała Kropkę po szyi. Ręka jej drżała, ale dotyk był miękki. Kropka przychyliła głowę. Ania poczuła, że może spróbować jeszcze jednego małego kroku. Poprosiła Tomka, czy może położyć rękę na grzbiecie Kropki.
Tomek pomógł ją podtrzymać.
– Tak jest dobrze, Aniu. Powoli.
Ania usiadła na niskim stołeczku i najpierw położyła dłoń na grzbiecie. Potem przysunęła kolana i usiadła na chwilę. Serce biło szybciej, ale uśmiech był większy.
Kiedy Ania poczuła się odważniejsza, poprosiła o mały spacer z Kropką. Szła powoli, trzymając wodze. Kropka stąpała miękko. Słońce przebijało się przez drzewa. Ania myślała o każdym kroku, który zrobiła.
Na końcu Luna wyszła z boksu i delikatnie obwąchała Anię. To było przyjazne przyjęcie. Ania pogłaskała też Lunę i poczuła się dumna.
Tomek uśmiechnął się szeroko.
– Widzisz, Aniu? Małe kroki.
Ania spojrzała na swoje stopy i potem na konie. Wiedziała, że każdy mały krok ma znaczenie. Małe kroki potrafią być wielką odwagą.






