Małe kroki, wielka odwaga

Luna była małym wilczkiem o miękkim szarym futerku i wielkich ciekawych oczach. Każdego wieczoru słuchała, jak starsze wilki opowiadają o księżycu i spacerach po lesie. Chciała iść z nimi, ale serduszko biło jej szybciej na myśl o ciemniejszej części ścieżki.
Mama uklękła przy niej i pogładziła.
„Pójdziemy razem. Zacznij od jednego kroku” — powiedziała cicho.
Luna zrobiła pierwszy mały krok. Stopa przy stopie. Potem drugi. I jeszcze jeden.
Na polanie spotkała małego zajączka Hanię, która również była nieśmiała.
„Ja boję się trawy tak wysokiej” — szepnęła Hania.
„Chodźmy razem” — odpowiedziała Luna. „Ja zrobię mały krok, ty też.”
Szły powoli. Świetlik o imieniu Błysk zatańczył przed nimi i rozświetlał im drogę migotliwym światłem. Kiedy przeszły kawałek, usłyszały śmiech i zobaczyły garść łupinek orzecha, które ktoś porzucił na ścieżce. Luna pokazała Hani, jak skakać nad nimi powolnymi susami. Hania zaśmiała się cicho i zrobiła kilka skoków, które jeszcze niedawno wydawały się niemożliwe.
„Patrz, jakie to proste, gdy ktoś idzie z tobą” — powiedziała Luna, a jej oczy zabłysły.
Krok po kroku zrobiły większy krąg po polanie. Luna pachniała ziołami i ciepłem wieczoru. Mama czekała na skraju lasu z uśmiechem.
„Jesteś dzielna” — powiedziała i przytuliła Lunę noskiem.
Krok po kroku, Luna odkryła, że odwaga rośnie razem z nią. Nie musiała biec od razu. Wystarczyły małe kroki i pomoc przyjaciela. Wróciły do norki spokojne i radosne. Luna zasnęła wiedząc, że jutro znów pójdzie na spacer — z Hanią u boku i z nieco większym sercem.






