Małe kroki, wielka ciekawość

Mała Myszka Mela mieszkała w ciepłym kącie pod starym dywanikiem. Wszystko wokół było miękkie i pachniało serem. Mela lubiła siedzieć przy drzwiach i patrzeć na ogród. Trawa falowała jak zielone morze. Mela była ciekawa. Chciała zobaczyć, co jest za progiem.
„Pójdź bardzo wolno,” powiedziała Mama Mysz.
„Pójdę,” odpowiedziała Mela cichutko.
Mela wystawiła jedną łapkę. Potem drugą. Małe kroki stawiały małe dźwięki. Słońce dotykało futerka. Wiatr tak lekko pachniał kwiatami. Małe kroki, wielka ciekawość — i tak zaczęła się przygoda.
W ogrodzie była kropla rosy jak małe lusterko. Obok siedziała biedronka o czerwonych pleckach. Mela przyjrzała się jej z bliska. „Witaj,” szepnęła biedronka.
„Witaj,” odpowiedziała Mela. Uśmiech na pyszczku był tak prosty, że zrobiło się cieplej.
Poszła dalej. Zobaczyła kamyk, który świecił jak księżyc. Potem spotkała Stasia, koleżkę myszka, który niósł ziarnko. Razem usiedli pod listkiem i dzielili się znaleziskami. Staszek pokazał jak ostrożnie przechylać ziarenko, żeby nie wypadło. Mela dała mu kamyk, bo kamyk pasował do jego małej kolekcji.
Kiedy słońce zbliżało się do snu, Mela zrobiła ostatni mały krok w stronę dziupli. Mama czekała z ciepłym kocykiem. Mela opowiedziała o rosie, biedronce i kamyku. Mama przytuliła ją mocno.
Mela zasnęła z uśmiechem. Myślała o jutrzejszym kroku. Wiedziała, że każde małe stąpnięcie może przynieść nowe piękne odkrycie.






