Małe kroki w wielkiej sali

Zosia tuliła w ramionach małego króliczka. Przy drzwiach wielkiej sali serce jej lekko podskoczyło. Wszystko było nowe: kolorowe półki, duży dywan i małe krzesełka. Było tu dużo dzieci śmiejących się cicho i pani, która machała do nich uśmiechem.
Pani Basia podeszła powoli.
„Witaj, Zosiu. Chcesz powiesić płaszczyk?” — zapytała miło.
Zosia spojrzała na haczyk. Haczyk był wysoko. Podeszła bliżej.
Zosia zrobiła pierwszy mały krok na miękkiej macie i usiadła obok innego dziecka.
Chłopiec obok trzymał klocki. Miał na imię Kuba. Był spokojny. Zosia poczuła, że może oddychać wolniej. Pani Basia pokazała, gdzie położyć plecak i gdzie usiąść w kole.
„Najpierw powiesz dzień dobry, potem posłuchamy piosenki” — powiedziała pani Basia.
Zosia przytaknęła. Czuła, że jej króliczek daje jej odwagę.
Kuba nie mówił dużo. Zosia wyciągnęła rączkę z króliczkiem.
„Chcesz się pobawić?” — zapytała cicho.
Gdy podała króliczka, chłopiec uśmiechnął się szeroko i podał Zosi kolorowy klocek.
Bawili się razem. Budowali domek z klocków. Inne dzieci patrzyły i też zaczęły dorzucać klocki. Pani Basia śpiewała piosenkę na głos, a dzieci klaszczały.
Wieczorem, kiedy mama przyszła po Zosię, dziewczynka pokazała nowego przyjaciela i domek z klocków. Miała w sobie ciepło i spokój. Wiedziała już, gdzie wiesza się płaszczyk i gdzie siada w kole.
Małe kroki pokazały, że w tej wielkiej sali jest miejsce dla każdego.







