Mała wróżka z wielkim światłem

Była sobie mała wróżka o imieniu Lila. Miała skrzydełka jak listek i w kieszeni świecące ziarenko. To ziarenko dawało jej bardzo duże światło. Świeciło jasno, jak małe słońce.
Lila chciała pomagać. Chciała, by wszyscy czuli się bezpiecznie. W nocy świeciła więc swoje światło i patrzyła na domki w dolinie. Ale światło było zbyt duże. Mrówki nie mogły spać. Jeżyk kręcił się w swoich liściach. Kotek z sąsiedztwa budził się i miauczał.
Lila poczuła smutek. Nie chciała przeszkadzać. Siedziała pod kwiatem i patrzyła w swoje złote ziarenko.
Podszedł mały świetlik. Jego światło było miękkie i ciepłe.
„Twoje światło jest piękne,” powiedział świetlik.
„Ale jest za jasne,” odpowiedziała Lila cicho.
„Spróbuj je przytulić,” poradził świetlik. „Albo dmuchnąć na nie z miłością.”
Lila zamknęła oczka. Przykryła ziarenko dłońmi. Pomyślała o przyjaciołach. Pomyślała o miękkim śnie. Potem delikatnie dmuchnęła. Światło stało się mniejsze. Zrobiło się ciepłe i łagodne. Lila uśmiechnęła się.
Nocą poszła do domku jeżyka. Wcisnęła swoje małe, miękkie światło za liść, żeby jeżyk mógł znaleźć drogę do snu. Potem zaprowadziła kotka do miękkiego koca. Świetlik przysiadł na kwiatuszku i mrugał razem z nią.
Pewnego wieczoru Lila zobaczyła dziecko, które nie mogło zasnąć. Siedziało przy oknie i patrzyło w dal. Lila usiadła obok i zrobiła światło takie delikatne, że można było czytać bajkę szeptem.
„Dziękuję,” wyszeptało dziecko i zamknęło oczka.
Lila zrozumiała, że jej światło może być darem, kiedy świeci dla innych w sposób czuły i łagodny. Od tej pory Lila uczyła się zmieniać blask. Czasem świeciła jasno, kiedy trzeba było pokazać drogę. Najczęściej jednak świeciła miękko, by dać ciepło i spokój.
Wszyscy w dolinie wiedzieli, że gdzie jest Lila, tam jest ciepło i przyjaźń. Noc była spokojna, a wróżka siedziała pod kwiatem i uśmiechała się do gwiazd. Jej światło stało się małym, wielkim darem dla wszystkich.







