Mała koparka i wielkie zadanie

Na małym placu budowy żyła mała koparka o imieniu Kaja. Kaja była jasna i żółta. Lubiła rano patrzeć, jak słońce odbija się w metalowym dźwigni. Każdego dnia pomagała, choć była mniejsza od innych maszyn.
Pewnego dnia pan Tomek powiedział, że w parku obok ma powstać mały staw dla kaczek i żabek. Wielkie koparki były zajęte ciężką pracą. Kaja spojrzała na miejsce pracy. Ziemia była twarda, a zadanie wyglądało na wielkie.
„Ja to zrobię?” — pomyślała Kaja z bijącym serduszkiem. Była trochę przestraszona. Bała się, że nie uniesie wielkich kępek ziemi. Ptaszek, który mieszkał na pobliskim drzewie, przysiadł na ramieniu Kaji i zaświergotał:
„Masz czas. Zacznij powoli. Pomożemy ci.”
Kaja zaczęła kopać. Najpierw robiła małe ruchy łopatą. Z każdym ruchem ziemia stawała się miększa. Czasem łopatka utknęła. Kaja wtedy przestała i oddychała spokojnie. Pan Tomek przyniósł konewkę z wodą i polał ziemię. Łopatka łatwiej się wsunęła. Obok podjechał też mały wózek z przyjacielem — buldożerem, który delikatnie odsunął kamyk.
Praca trwała długo. Kaja czuła zmęczenie, ale nie spieszyła się. Zaczęła wyobrażać sobie, jak woda w stawie będzie lśnić i jak kaczki będą płynąć. To dodało jej odwagi. Kiedy już dno stawu było zaokrąglone, pan Tomek sprawdził krawędzie. Ptaszek przynosił listki, a dzieci z pobliskiego przedszkola przyprowadziły kilka kwiatów. Wszyscy razem ułożyli miękkie brzegi i zasadzili trawę.
Gdy pierwszy kubełek wody trafił do nowego stawu, zrobiło się cicho. Kaja spojrzała na swoje odbicie w wodzie. Z kąta stawu wychyliła się mała kaczuszka i zanurzyła nóżkę. Potem druga i trzecia. Dzieci klasnęły w dłonie.
Kaja zrozumiała, że cierpliwość i pomoc przyjaciół potrafią zmienić wielkie zadanie w coś pięknego.
Wieczorem, kiedy słońce już miękko padało na trawę, Kaja stała spokojnie obok stawu. Była dumna i szczęśliwa. Ptaszek usiadł na jej ramieniu i zaśpiewał cichą piosenkę. Kaja zamknęła swoje małe światła i zasnęła, wiedząc, że nawet mała koparka może zmienić świat na lepsze.







