Lokomotywa, która lubiła pomagać

Była sobie mała lokomotywa o imieniu Iskra. Jej zielony kolor błyszczał w słońcu. Każdego ranka Iskra budziła stację lekkim gwizdkiem i ruszała powoli po torach. Lubiła patrzeć na domki, drzewa i na ludzi, którzy machali jej z peronu.
Pewnego dnia, gdy Iskra jechała z paczkami do wioski, usłyszała cichy beczek. Na poboczu biegała mała owieczka. Była zmęczona i zgubiła drogę do stada. Iskra zatrzymała się i pochyliła swój świetlny reflektor. Owieczka spojrzała i podeszła spokojnie. Iskra przygładziła chmurkę pary i poprowadziła owieczkę bezpiecznie do pola.
„Dziękuję, Iskra!” zawołał pan Staszek, gdy zobaczył swoją owieczkę.
„Cieszę się, że znalazłaś drogę” — odpowiedziała Iskra cichym gwizdkiem.
Na stacji czekała też mała Hania. Miała duży plecak i w środku ulubionego misia. Gdy Hania wbiegła do wagonika, zauważyła, że miś zniknął. Była smutna. Iskra spojrzała pod siedzenia i znalazła małego misia w rogu. Położyła misia na swoim ciepłym siedzeniu i przytrzymała go lekkim puszystym dymkiem pary, żeby miś się nie zgubił.
„Mój miś!” zawołała Hania, gdy ujrzała swoją zabawkę.
Hania przytuliła misia i uśmiechnęła się szeroko. Iskra poczuła wesołe bąbelki radości.
W wiosce była też pani z koszykiem pełnym jabłek. Koszyk był ciężki i nie dało się go nieść daleko. Iskra zaoferowała miejsce w jednym z wagoników i zabrała koszyk prosto do domu pani. Pani odetchnęła z ulgą i podała Iskrze kawałek soczystego jabłka na podziękowanie. Iskra chętnie poparowała kawałki pary.
Cały dzień Iskra pomagała po trochu każdemu, kto poprosił. Pomagała bez hałasu. Robiła to spokojnie i z uśmiechem. Iskra czuła w sercu radość, kiedy mogła komuś pomóc.
Gdy słońce zaczęło chować się za wzgórzami, Iskra wróciła na stację. Ludzie machali na pożegnanie. Hania przytuliła misia i pomachała jeszcze raz.
„Do jutra, Iskra!” powiedziała cicho.
Iskra zapaliła małe światełko i położyła się na bocznicy. Myślała o owieczce, o koszyku z jabłkami i o uśmiechu Hani. Bycie pomocną lokomotywą sprawiało jej największą radość. Zasnęła spokojnie, gotowa na kolejny dzień pełen małych dobrych czynów.







