Lew, który uczył się być łagodny

Był sobie mały lew o imieniu Leo. Miał miękką grzywę i wielkie łapy. Głośno ryczał, gdy bawił się, bo nie wiedział, że jego głos i ruchy mogą przestraszyć innych. Chciał mieć przyjaciół, ale często widział, jak zwierzątka chowają się za drzewami.
Pewnego ranka mama położyła łapę na jego ramieniu.
“Spróbuj iść wolniej,” powiedziała cicho.
Leo zastanowił się. Poszedł wolniej. Usiadł przy krzaczku i zaczął dotykać trawy palcami.
Spotkał Żółwia, który szedł bardzo powoli.
“Jak to robisz?” zapytał Leo.
“Idę krok za krokiem,” odpowiedział Żółw. “Nie spieszę się, więc nie robię szkody.”
Potem przysiadła Mała Wróbelka i poklepała Leo po nosku.
“Dotykaj lekko, jak piórko,” zaświergotała.
Leo położył łapę tak delikatnie, jak potrafił. Zobaczył, że trawa się nie złamała. Zajączek wyskoczył zza kamienia i podskoczył do Leo bliżej niż zwykle.
Kiedy Leo schował pazury i dotknął łapą trawy jak piórko, Zajączek przysiadł obok i uśmiechnął się.
Leo zaczął ćwiczyć co dzień. Patrzył, jak inni bawią się spokojnie. Oddychał głęboko, robił małe kroki i używał miękkiego dotyku. Nauczył się też dzielić smakołyki i czekać, aż ktoś skończy mówić.
Pewnego popołudnia wszystkie zwierzątka przyszły do niego, żeby się bawić. Biegali razem, chowali się i śmiali. Leo bawił się tak, żeby nikt nie bał się przy nim być. Mama przytuliła go dumnie.
Leo zasnął tego wieczoru z ciepłym sercem, bo miał przyjaciół, którzy byli blisko i spokojni.





