Lew, który pomagał innym

Był sobie mały lew o imieniu Lio. Mieszkał w jasnej polanie, gdzie rosły miękkie trawy i kolorowe kwiaty. Lio lubił biegać, bawić się i obserwować przyjaciół. Najbardziej lubił pomagać.
Pewnego poranka Zuzia, mały króliczek, przyszła do Lio.
— Mój balonik utknął na gałęzi — powiedziała cicho.
Lio spojrzał w górę. Balonik rzeczywiście wisiał wysoko. Lio stanął na palcach, podskoczył i delikatnie zdjął balonik łapką. Zuzia uśmiechnęła się szeroko.
— Dziękuję — powiedziała. — Jesteś bardzo miły.
Niedaleko żółw Tomek siedział przy ścieżce i patrzył na kałużę.
— Boję się przejść — przyznał.
Lio pochylił się i zaproponował:
— Wejdź mi na grzbiet, ja ci pomogę.
Tomek powoli wszedł na Lio. Lew przeszedł powoli przez kałużę i pomógł żółwiowi dotrzeć na suchą trawę. Tomek oddychał spokojnie i podziękował.
W koronach drzew śpiewał mały ptaszek. Jego gniazdko było rozwiane przez wiatr.
— Nie mogę znaleźć trzcinek — zaćwierkał ze smutkiem.
Lio zebrał kilka cienkich gałązek i położył je obok gniazdka. Ptaszek szybko ułożył nowe gniazdo i zaśpiewał wesoło.
Wszystkie te małe sprawy sprawiły, że polana była radośniejsza. Lio pomagał bez pośpiechu. Czasem przytrzymywał drzwi, czasem podnosił zgubioną marchewkę, czasem wysłuchał, kiedy ktoś był zmartwiony. Każda pomoc była mała, ale bardzo ważna.
Gdy słońce zaczęło siadać, przyjaciele zebrali się wokół Lio. Zuzia przyniosła marchewkę, Tomek woreczek z liśćmi, a ptaszek ułożył koronę z kwiatów. Położyli ją delikatnie na grzywie lwa. Lio poczuł ciepło w sercu i uśmiechnął się szeroko. Wiedzieli, że dobro powraca, kiedy się je daje.



