Leśni przyjaciele z krasnoludkowej krainy

Ania wyszła rano do lasu z małym koszykiem. Słońce świeciło przez liście, a świat pachniał jagodami. Ania lubiła słuchać szumu drzew i śpiewu ptaków. Szła powoli, licząc krople rosy na trawie.
Nagle usłyszała cichutkie głosy i małe kroki. Schyliła się za dużym grzybem i zobaczyła krasnoludki. Były malutkie jak palec i miały kolorowe czapeczki. Jedno z nich trzymało świecącą muszelkę, ale światło było przygaszone.
„O cholera”— Ania pomyślała, że tak nie mówi się do dzieci; zamiast tego, mówiła grzecznie — „Cześć, czy mogę pomóc?”
Krasnoludek z zieloną czapką uśmiechnął się nieśmiało.
„Tak, proszę. Nasza lampka mchu przestała świecić. Potrzebujemy mchu z korzenia starego dębu.”
Ania podniosła koszyk i razem z krasnoludkami ruszyli w stronę dębu. Po drodze spotkali ptaszka, który wskazał im drogę świergotem. Krasnoludki szepcząco planowały, a Ania słuchała i pomagała szukać miękkiego, zielonego mchu.
Szukali cierpliwie. Raz krzak zaszeleścił, raz ktoś potknął się o szyszkę. Ania pocieszała:
„Nie martwcie się, znajdziemy go razem.”
W końcu pod korzeniem dębu znaleźli mięciutki mech. Krasnoludek przyłożył go do muszelki, dmuchnął ciepło i nagle lampka rozbłysła delikatnym światłem. Wszystkie twarze rozjaśniły się radością.
Razem naprawili lampkę i każdy poczuł, że pomoc i przyjaźń są bardzo ważne. Krasnoludki podziękowały Anii herbatką z leśnych ziół i kawałkiem miodowego ciasta. Ania zjadła kawałek i poczuła ciepło w sercu.
Gdy słońce zaczęło się chować, Ania pożegnała się z nowymi przyjaciółmi. Krasnoludki pomachały malutkimi rączkami.
„Do zobaczenia!” — zawołały.
Ania wróciła do domu spokojna i uśmiechnięta. W nocce, gdy zasypiała, myślała o miękkim mchu, śpiewie ptaka i o małych przyjaciołach. Czuła, że świat jest bezpieczny, kiedy pomaga się innym i kiedy ma się przyjaciół.





