Królik i zagubiona marchewka

Mały królik obudził się w promieniach słońca. Zerwał świeżą marchewkę z grządki. Była pomarańczowa i pachnąca. Uśmiechnął się i poszedł do łąki. Nagle marchewka zsunęła mu się z łapki i potoczyła w trawę. Królik spojrzał w prawo i w lewo. Marchewki nie było.
Zrobiło mu się smutno. „Gdzie jest moja marchewka?” — zapytał cicho. Usłyszał szelest liści. Na gałęzi przysiadł mały ptaszek, a obok wybiegła wiewiórka.
„Szukamy razem” — zaświergotał ptaszek.
„Pomożemy ci” — zawołała wiewiórka i zaczęła węszyć w trawie.
Szli powoli. Zaglądali pod liście i pod kamyk. Rozmawiali miło. Królik opowiadał, jak bardzo lubi marchewki. Ptaszek śpiewał spokojną piosenkę. Wiewiórka pokazywała ślady w ziemi. Czasem Królik się zatrzymywał i głęboko oddychał. Czuł, że nie jest sam.
Po chwili wiewiórka podskoczyła i wskazała łapką. „Tam!” — powiedziała. W trawie, kryjąc się za koniczyną, leżała pomarańczowa marchewka. Królik podbiegł i uśmiechnął się szeroko. Marchewka była znów jego.
„Dziękuję wam” — powiedział Królik i położył marchewkę na swojej łapce. Ptaszek zaświergotał wesoło. Wiewiórka podzieliła się orzechem. Królik poczuł ciepło w sercu.
Usiedli razem na łące. Jedli powoli i rozmawiali. Bycie razem było ważniejsze niż znalezienie jednej marchewki, pomyślał Królik. Ziewnął i przytulił się do trawy. Słońce delikatnie zaszło. Przyjaciele zostali blisko siebie. Wszystko było spokojne i dobre. Dobroć i pomoc przyjaciół czynią świat cieplejszym.



