Królik i radość wspólnej zabawy

Królik Kicuś mieszkał w miękkim norce pod dużym dębem. Lubił biegać po łące i zbierać kwiatki. Pewnego słonecznego poranka zaprosił do zabawy przyjaciół.
— Pobawimy się w skakanie! — zawołał Kicuś.
— A może chowanego? — zaproponowała Wiewiórka Wiewa.
— Ja wolę powolne spacery i rysowanie śladów — powiedział Żółw Tomek.
— A ja chcę śpiewać i tańczyć — ćwierknął Ptaszek Pip.
Każdy miał inną ochotę. Kicuś poczuł się trochę zmartwiony. Nie wiedział, co zrobić, żeby wszyscy byli szczęśliwi.
Kicuś usiadł i pomyślał. Potem wstał i uśmiechnął się.
— Zróbmy tak — zaczął. — Najpierw pobawimy się w skakanie, potem w chowanego, a potem zrobimy spokojny spacer i zatańczymy razem. Każdy wybierze jedną rzecz.
Przyjaciele spojrzeli na siebie. Wiewiórka klasnęła w rączki, Żółw pokiwał głową, a Ptaszek zaśpiewał cichą melodię.
— A jeśli połączymy nasze pomysły? — dodał Kicuś. — Zbudujemy mały fort z liści. W nim będziemy chować skarby. Potem wyjdziemy na łąkę i zatańczymy powolny taniec.
Wszyscy zgodzili się z radością. Budowali fort z liści i kwiatków. Chowali w nim kolorowe kamyczki. Grali w chowanego na paluszkach, żeby nie przestraszyć Żółwia. Potem trzymali się za łapki i poruszali się powoli jak liście na wietrze. Śmiali się cicho i wszyscy czuli się ważni.
Po zabawie Kicuś położył się w cieniu dębu i zamknął oczy. Przyjaciele ułożyli obok siebie liście jak koce.
Największą radością było to, że bawili się razem i słuchali siebie nawzajem.
Wspólna zabawa była ciepła i spokojna — i każdy czuł się potrzebny.





