Krasnoludek, który odkrył siłę przyjaźni

W lesie, pod wielkim liściastym drzewem, mieszkał mały krasnoludek o imieniu Julek. Miał czerwony kapelusik i kieszeń pełną kolorowych kamyków. Lubił rano podlewać kwiatki i śpiewać cichutko do ślimaków.
Pewnego dnia Julek postanowił zorganizować piknik dla swoich sąsiadów. Przygotował małe kanapki, słodkie jagody i puchatą poduszkę. Gdy szedł ścieżką do polanki, zobaczył duży kamień leżący na drodze. Kamień był ciężki i zasłaniał drogę do miejsca pikniku.
Julek popchnął kamień. Nic.
Julek pociągnął kamień. Kamień został na miejscu.
Był trochę smutny. Czuł się zbyt mały, by poradzić sobie sam.
Wtedy pojawiła się wiewiórka Zosia.
– Co się stało? — zapytała.
– Kamień nie chce iść, a my chcemy piknik — odpowiedział Julek.
Zosia tupnęła łapką i pobiegła po pomoc. Najpierw przyleciał mały ptaszek o imieniu Filipek.
– Mam pomysł! — zaćwierkał. — Poszukajmy długiej gałęzi.
Przysiadła też żabka Basia, która umiała mocno ścisnąć kamyk dziobem.
– Razem damy radę — zaśmiała się.
Wszystkie stworzenia razem wzięły gałąź. Zosia złapała z jednego boku, Julek przytrzymał środek, Basia odepchnęła kamień z tyłu, a Filipek podpowiadał, gdzie postawić nogi. Powoli kamień zaczął się toczyć. Trochę zaskoczeni, a trochę rozbawieni, wszyscy pracowali razem.
Kiedy kamień odjechał na bok, droga była czysta. Słońce zaświeciło jaśniej niż wcześniej. Julek uśmiechnął się szeroko i poczuł ciepło w serduszku.
– Dziękuję wam — powiedział cicho.
– To była praca zespołowa — odpowiedziała Zosia.
– A teraz piknik! — zawołała Basia.
Usiedli wszyscy na miękkiej trawie. Jedli kanapki, dzielili jagody i opowiadali sobie śmieszne historie. Julek podał każdemu swoje kolorowe kamyki jako drobny upominek.
Wtedy Julek zrozumiał coś ważnego: kiedy jesteśmy razem, zadania stają się lżejsze, a radość większa. Już nie czuł się mały i sam. Czuł, że ma przyjaciół.
Wieczorem, gdy ciepłe światło księżyca oświetliło drużynę, Julek położył się w swoim małym foteliku i zasnął z uśmiechem. Wiedział, że jutro znów pójdą razem na spacer, pomożą sobie i będą się śmiać. I to wystarczyło, by czuć się bezpiecznie i szczęśliwie.





