Krasnoludek, który lubił porządek

Mały krasnoludek Boguś mieszkał w dzwonkowej chatce pod dużym dębem. Lubił porządek. Każdego ranka zamiatał ścieżkę z listków, układał kamyczki przy drzwiach i układał szyszki w równe rzędy. Wszystko błyszczało i pachniało lasem.
Pewnego dnia las przygotowywał się do leśnego pikniku. Ptaki śpiewały, motylki tańczyły, a zwierzątka przynosiły smakołyki. Boguś chciał, żeby wszystko było poukładane. Rozkładał kocyki równo, ustawił talerzyki i ułożył owoce w kółka.
Myszka Mela podbiegła z koszykiem, a sikorka Hapu przyniosła korale z jagód. Wiatr zerwał się nagle i porozrzucał talerzyki i kocyk. Owoce potoczyły się w różne strony. Boguś zrobił się niespokojny i patrzył uważnie na bałagan.
„Och nie, mój porządek!” — powiedział cicho.
Mela podeszła i podała mu małą rączkę.
„Możemy to posprzątać razem,” — powiedziała spokojnie.
Hapu zaśmiała się i poukładała kilka jagód wesoło. „A może zrobimy to po swojemu?”
Boguś wziął głęboki oddech. Chciał, żeby było równo, ale także chciał, żeby przyjaciele byli szczęśliwi. Zaczął podawać talerzyki, poustawiał owoce, ale pozwolił Melce i Hapu układać wzory. Razem stworzyli kolorowe koła, małe piramidki i wesołe labirynty z listków.
Boguś odkrył, że porządek jest piękny, gdy robi się go razem z przyjaciółmi.
Piknik był radosny. Śmiech rozbrzmiewał wśród drzew. Każdy mógł dorzucić coś od siebie, a porządek stał się ciepły i przyjazny, nie tylko dokładny. Boguś poczuł spokój i radość.
Kiedy słońce zaczęło chować się za wzgórzem, przyjaciele zwinęli kocyk razem, pomagając sobie wzajemnie. Potem usiedli pod dębem i patrzyli na migoczące światła świerszczy. Boguś zamknął oczy, wiedząc, że porządek w sercu ma smak przyjaźni.







