Kot, który lubił pomagać

Mruś był małym, puszystym kotem z miękkimi uszami i długim ogonem. Lubił wstawać wraz ze słońcem i patrzeć, jak świat się budzi. Mruś zawsze chętnie pomagał.
Pewnego ranka usłyszał cichy płacz. Ania, która mieszkała obok, szukała swojej ulubionej wstążki.
– Nie mogę znaleźć wstążki! – powiedziała smutno.
Mruś podszedł i powąchał kosz na zabawki. Przeciągnął łapką po podłodze, podwinął kocyk i nagle znalazł wstążkę schowaną pod poduszką.
– O, dziękuję, Mruś! – ucieszyła się Ania. – Jesteś najlepszy.
Mruś mruknął zadowolony. Potrząsnął wstążką i położył ją przy Ani.
Potem Mruś usłyszał gruchanie. Mały gołąbek siedział na niskim płocie i wydawał się zdezorientowany.
– Nie mogę znaleźć drogi do gniazda – powiedział kojąco gołąbek.
Mruś wspiął się na palce i delikatnie popchał gałązkę, która zasłaniała drogę. Gołąbek poleciał, okrążył kota i podziękował radosnym świergotem. Mruś poczuł ciepło wewnątrz.
W ogrodzie pan Jarek podlewał kwiatki, lecz wiadro było ciężkie.
– Och, nie dam rady tego wnieść – westchnął pan Jarek.
Mruś chwycił kłos trawy w zęby i pociągnął wiadro tak, że pan Jarek mógł je łatwiej podnieść. Uśmiechnął się szeroko.
– Dziękuję, Mruś – powiedział. – Jesteś bardzo pomocny.
Dzieci bawiły się obok i klaskały. Mruś poczuł, że wszystko staje się jaśniejsze, kiedy ktoś się uśmiecha.
Gdy słońce zaczęło zachodzić, Ania podała Mruśowi mały kocyk. Pan Jarek przyniósł miskę mleka. Gołąbek przyleciał jeszcze raz i zaświergotał dobranoc.
– Jesteś nasz przyjaciel – szepnęła Ania, głaszcząc Mruśka po grzbiecie.
Mruś zawinął ogon, zamruczał i przytulił się do kocyka. Mruś zasnął szczęśliwy.





