Koparka i zagubiony kamień

Kaja była małą, żółtą koparką. Mieszkała przy parku, gdzie rosną drzewa i biegają wesołe dzieci. Każdego ranka Kaja delikatnie ruszała łyżką i pomagała naprawiać ścieżki albo przesuwać ziemię pod nowe kwiaty.
Pewnego dnia, gdy słońce świeciło miękko, Kaja znalazła coś nietypowego. Pod liśćmi leżał gładki, szary kamyk. Był cieplejszy niż ziemia i wyglądał tak, jakby ktoś bardzo o niego dbał.
Obok przysiadł mały ptaszek Pik. Jego piórka migotały na wietrze. Obok szczekał piesek Bajtuś i merdał ogonkiem.
„To mój kamyk!” zaświergotał Pik.
„Znalazłeś go?” zapytała Kaja cichym głosem. Nie miałaby go zabrać. Kaja lubiła pomagać.
Pik opowiedział, że kamyk był ozdobą jego gniazda. Mama ptak przynosiła drobne kamyczki, by gniazdo było wygodne. Tego ranka kamyk zniknął. Pik był smutny i troszkę przestraszony.
Kaja pomyślała, że trzeba sprawdzić, gdzie kamyk stoi najlepiej. Ostrożnie podniosła go łyżką i pojechała ku starym gałązkom, gdzie Pik wskazał gniazdo.
Kaja delikatnie położyła kamyk z powrotem w gnieździe. Pik podskoczył z radości. Bajtuś szczeknął wesoło i obrócił się wokół koparki.
„Dziękuję, Kajo,” zaświergotał Pik. „Teraz gniazdo znów jest pełne spokoju.”
Kaja poczuła ciepło w silniku. Lubiła, gdy mogła komuś pomóc. Pomoc była łatwa i miła.
Reszta dnia upłynęła spokojnie. Kaja cicho odpoczywała pod drzewem. Pik układał piórka, a Bajtuś drzemał u jej gąsienic. Słońce powoli chowało się za chmurami i cały park zrobił się miękko pomarańczowy.
Kaja spojrzała na przyjaciół. Uśmiechnęła się w sobie. Była szczęśliwa, że znalazła kamyk i oddała go tam, gdzie był potrzebny. Wszystkie drobne rzeczy miały znaczenie.
Noc przyszła łagodnie. Wszyscy poczuli się bezpieczni i gotowi na sen.







