Koń i radość wspólnej drogi

Błysk był małym konikiem o błyszczącej grzywie. Pewnego ranka wyszedł na łąkę. Słońce świeciło łagodnie. Błysk poczuł radość w sercu. Chciał iść drogą, którą widział w oddali.
Przy furtce stała Maja, mała dziewczynka z koszyczkiem. Patrzyła na ścieżkę z ciekawością, ale trochę się bała mokrych miejsc po deszczu. Błysk podszedł cicho. Machnął ogonem.
– Chodźmy razem — powiedział, choć jeszcze nie umiał mówić jak człowiek. Jego spojrzenie było ciepłe i spokojne.
Maja uśmiechnęła się. Wyjęła z koszyczka marchewkę i podała ją Błyskowi.
– Dziękuję — wyszeptała.
Szli powoli. Po drodze spotkali mały strumyczek. Kamienie były śliskie. Maja zatrzymała się i spojrzała pod nogi.
Błysk zrobił krok w bok. Pokazał Majce, gdzie jest suchsze miejsce. Maja przestąpiła po kamieniu, potem po kolejnym, aż znalazła suchy brzeg.
– Udało się — powiedziała radośnie.
Wśród trawy polatały motyle. Ptaki zaśpiewały cichą piosenkę. Błysk i Maja zatrzymali się przy kwiatach. Maja delikatnie pogłaskała grzywę Błyska. On zamruczał z zadowolenia.
Gdy droga zrobiła się wąska, Błysk chciał pobiec. Maja złapała go za ucho.
– Poczekaj — powiedziała spokojnie. — Chodźmy razem, powoli.
Błysk zwolnił i szedł obok niej. Czuł, że lepiej iść w tym tempie. Było bezpieczniej i weselej.
Największa radość przyszła, gdy zrozumieli, że droga smakuje lepiej, gdy idzie się nią razem.
Wieczorem, kiedy słońce pomalowało niebo na różowo, wrócili do stajni. Mama konia przywitała Błyska, a Maja przytuliła się do jego szyi. Obaj wiedzieli, że jutro znów pójdą razem. I że wspólna droga zawsze daje ciepło w sercu.







