Kiedy uszka słuchały uważnie

W pewnej zielonej łące mieszkał mały króliczek Felek. Miał długie, miękkie uszka. Każdego ranka lubił nimi poruszać i wąchać powietrze. Tego dnia uszka wyczuły coś innego — cichy, delikatny dźwięk, jak gdyby ktoś grał na maleńkich dzwoneczkach.
Felek podskoczył. Poszedł do mamy.
— Mamo, słyszysz coś? — zapytał.
— Słyszę — odpowiedziała mama królik. — Uszy pomagają więcej, gdy siedzi się spokojnie i słucha uważnie.
Felek usiadł na listku i zaczął nasłuchiwać. Po chwili podbiegła koleżanka Lila.
— Co robisz? — spytała.
— Słucham — powiedział Felek. — Chodź i posłuchaj ze mną.
Razem siedzieli cicho. Słyszeli szum trawy, śpiew ptaka, plusk małego strumyka i to delikatne dzwonienie. Każde uszko łapało inny dźwięk. Mały jeżyk Kolik też przyszedł i usiadł obok.
Wędrowali powoli w stronę dźwięku. Nie biegli. Nie hałasowali. Siedzieli i słuchali, aż dźwięk stał się wyraźniejszy. Za wielkim kamieniem zobaczyli małe myszki. Trzymały w łapkach akacje i orzeszki i stukając nimi, tworzyły wesołą melodię. Śpiewały cicho, bo bały się, że ktoś im przeszkodzi.
Felek uśmiechnął się.
— Możemy posiedzieć i posłuchać? — zapytał łagodnie.
Myszki przytaknęły i zagrały jeszcze raz. Felek, Lila i Kolik tupnęli delikatnie i zaczęli klaskać tak, by nie przestraszyć małych muzyków. Muzyka zrobiła się radosna. Wkrótce wszyscy razem nucili prostą piosenkę.
Gdy uszka słuchały uważnie, świat pokazał im swoje małe skarby. Dzięki ciszy i cierpliwości poznali nowych przyjaciół.
Kiedy słońce zaczęło powoli zachodzić, Felek przytulił się do mamy. Był spokojny i szczęśliwy. W uszach miał jeszcze echa melodyjki.
— Dziękuję, że posłuchałeś — szepnęła mama.
— Dziękuję wam — odpowiedział Felek i zamknął oczka.
Dzięki uprzejmości i słuchaniu znaleźli dzień pełen przyjaźni. I tak łąka zapadła w ciszę, a małe uszka zasnęły z uśmiechem.



