Kiedy silnik nauczył się odpoczywać

Ania miała mały samochodzik o imieniu Brum. Brum lubił jeździć po dywanie, skakać po poduszkach i bawić się z Anią od rana do wieczora. W jego środku pracował mały silnik, który nie znał słowa “odpoczynek”. Ciągle słychać było:
Brum, brum, brum.
Ania klaskała w dłonie i śmiała się. Brum jeździł coraz szybciej.
Pewnego popołudnia Brum zaczął trochę ziewać. Jego światła migały wolniej, a dźwięk silnika robił się chrapliwy.
Mamo, Brum wygląda na zmęczonego — powiedziała Ania.
Mama uśmiechnęła się i wzięła Bruma na kolana.
Czas na krótką drzemkę — powiedziała cicho. Silnik też potrzebuje odpoczynku, tak jak ty.
Ania nie wiedziała, jak ułożyć samochodzikowi kocyk. Uplotła z miękkiego szalika mały kącik garażu z poduszek. Owinęła Bruma delikatnie.
Nie martw się, Brum — szepnęła Ania. Odpocznij. Ja poczekam.
Ania usiadła obok i zaczęła nucić prostą piosenkę. Brum słuchał i przestawał robić “brum, brum” na chwilę, potem znowu, aż w końcu oddech silnika stał się równy i spokojny. Mama poklepała Anię po głowie.
Świetnie się spisałaś. Jesteś dobra dla przyjaciół — powiedziała.
Od tej pory Ania miała prostą zasadę: po zabawie Brum ma czas na odpoczynek. Razem ustawiali mu miękkie łóżeczko z poduszek i śpiewali krótką piosenkę. Brum odpoczywał, a Ania bawiła się później z innymi zabawkami albo czytała książkę.
Pewnego wieczoru Ania przytuliła Bruma i wyszeptała:
Dziękuję, że mnie woziłeś dzisiaj.
Brum odpowiedział cichutkim, zadowolonym brum.
I wtedy silnik nauczył się odpoczywać, a Ania nauczyła się być cierpliwa i troskliwa.



