Kiedy róg świecił dobrocią

Była sobie mała jednorożka o imieniu Rumi. Mieszkała na łące pełnej miękkiej trawy i pachnących kwiatów. Najbardziej lubiła biegać między stokrotkami i słuchać śpiewu ptaków. Miała jasny róg, który zwykle świecił ciepłym światłem.
Pewnego ranka róg świecił bardzo słabo. Rumi poczuła się smutna. „Dlaczego nie świecisz jak dawniej?” — zapytała cicho swoje odbicie w kałuży. Odbicie tylko się uśmiechnęło.
Na łące spotkała małego ptaszka, który nie mógł znaleźć gniazda. „Pomóż mi, proszę” — ćwierkał. Rumi poprowadziła ptaszka pod wielkie drzewo. Kiedy ptaszek znalazł bezpieczne gniazdo, róg Rumi zabłysnął trochę jaśniej.
Potem zobaczyła kwiatek, który przechylił główkę. Był spragniony od upału. Rumi delikatnie podlała go z liścia i przygarnęła cieniem. Kwiat podniósł się i pokazał swoje płatki. Róg rozbłysnął znów, ciepłym złotym światłem.
Przyszedł też mały chłopiec, który szukał zgubionej skarpetki. „Szukam jej od rana” — powiedział. Rumi powąchała trawę, znalazła skarpetkę pod kamieniem i podała chłopcu. Jego oczy rozświetliły się radością. Róg Rumi zabłysnął jeszcze mocniej.
Rumi zaczęła rozumieć, że jej róg świeci, kiedy pomaga. Nie był to zwykły róg. Miał w sobie coś ciepłego, co rosło przy każdym dobrym uczynku. Kiedy Rumi pomagała innym, jej róg świecił dobrocią i sprawiał, że świat wyglądał jaśniej.
Gdy dzień powoli kończył się, Rumi siedziała na wzgórzu i patrzyła na zachód słońca. Ptaki już spały w gniazdach, kwiaty zamknęły płatki, a chłopiec machał na do widzenia. Róg świecił teraz miękkim światłem, jak mała latarnia. Rumi poczuła ciepło w sercu i zasnęła spokojnie pod gwiazdami.
Tej nocy, kiedy księżyc spojrzał na łąkę, róg Rumi świecił cicho i miło. Wiedziała, że jutro znów pomoże komuś małemu. I że dzięki temu świat będzie miał więcej światła.







