Kiedy przycisk „pauza” był ważny

Maja miała małego robocika o imieniu Piko. Piko lubił pomagać. Lubił śpiewać, sprzątać półki i układać klocki. Maja też lubiła wiele rzeczy. Chciała rysować, skakać, czytać i piec ciasteczka. Czasem robiły wszystko naraz.
Pewnego dnia Piko zaczął robić zadania szybciej i szybciej. Jego śrubki brzęczały, kółka wirowały, a na jego wyświetlaczu pojawiały się migające światła. Maja czuła, że robi się zmęczona. Mama z kuchni uśmiechnęła się i podała filiżankę herbaty.
„Może trzeba się zatrzymać?” zapytała mama.
Piko miał mały przycisk na plecach. Był to przycisk z napisem „pauza”. Maja nie używała go często. Myślała, że pauza to tylko dla maszyn. Ale mama pokazała jej, jak delikatnie nacisnąć przycisk.
Maja położyła palec na przycisku. Piko przestał się kręcić. Jego światełka przygasły. Wszystko w pokoju zrobiło się spokojniejsze. Klocki leżały równo. Herbatka lekko parowała.
„Teraz możemy pomyśleć” — powiedziała Maja.
Piko spojrzał swoimi małymi diodami i zamigał wesoło. Maja usiadła na podłodze. Zrobiła głęboki oddech. Zaczęła rysować jedną rzecz. Potem razem z Piko ułożyli jedną wieżę z klocków. Potem upiekli kilka ciasteczek. Wszystko poszło wolniej. Wszystko było przyjemniejsze.
Sąsiedni robotek Rysio przyszedł na spacer. Zobaczył uśmiechniętą Maję i Piko w pauzie. „Czy mogę dołączyć?” zapytał.
„Tak, najpierw pauza, potem zabawa” — odpowiedziała Maja.
Maja nauczyła się, że czasem warto nacisnąć pauzę. Dzięki temu wszyscy czuli się spokojni i mogli robić rzeczy z radością.
Gdy słońce powoli zachodziło, Maja przytuliła Piko i wyłączyła światło. Piko mrugnął jeszcze raz. W domu zrobiło się cicho i ciepło. Był to dobry dzień.



