Kiedy nos wskazał drogę

Było ciepłe popołudnie. Lena biegała po trawie z małym misiem przywiązaným do sznureczka. Obiecała, że miś będzie zawsze przy niej. Nagle sznureczek puścił i miś potoczył się w stronę krzaczka.
Lena zatrzymała się i rozejrzała. “Gdzie jest Miś?” — zapytała szeptem, bo nie lubiła, gdy rzeczy ginęły. Burek, jej mały piesek, podniósł głowę. Pochylił nosek i powąchał powietrze.
Burek pociągnął nosem powietrze i ruszył przez trawę.
Nos Burka wskazał drogę.
Lena pobiegła za nim. Szli razem powoli. Burek co chwilę zatrzymywał się, wąchał kwiatki, obwąchiwał kawałek pnia i znów znikał w cieniu krzewu. Lena czuła radość i trochę ciekawości. Było przyjemnie i bezpiecznie i wiedziała, że Burek wie, co robi.
Po chwili Burek zatrzymał się przy niskim krzaczku. Przysunął nos bardzo blisko liści i jeszcze raz pociągnął powietrze. Potem lekko odsłonił krzak łapą.
Pod krzaczkiem siedział Miś, trochę nakurzony, ale cały i gotowy do przytulenia.
Miś był znowu przy Lenie.
Lena uklękła i wzięła go w ramiona. “Dziękuję, Burku,” szepnęła i przytuliła pieska.
Burek machnął ogonem i języczek mu wystawał w uśmiechu.
Poszli razem do domu. Lena dała Burkowi mały smakołyk i nalała wody. Usiedli na werandzie, Miś między nimi, słońce miękko padało na trawę. Lena pogładziła Burka i czuła, że razem łatwiej znaleźć rzeczy i łatwiej czuć się pewnie.
Wieczorem Lena położyła misia obok siebie i przytuliła Burka do poduszki. Serce jej biło spokojnie. Była szczęśliwa, że ma przyjaciela, który potrafi wskazać drogę nosem, wtedy gdy trzeba. Razem wszystko wydawało się proste i bezpieczne.






