Kiedy małe łapki były odważne

Lila była małą myszką o miękkich uszkach i ciekawych oczkach. Mieszkała w ciepłej norce pod starym dębem. Każdego ranka biegała po trawie i zbierała małe skarby: błyszczące kamyczki, kolorowe liście, okruchy chleba.
Pewnego dnia Franek, jej najlepszy przyjaciel, poprosił o pomoc.
— Lilo, znalazłem czerwony jagódkowy kamyk, ale spadł za mokry korzeń — powiedział smutno.
— Pokaż mi, gdzie jest — odpowiedziała Lila i popatrzyła w stronę, gdzie trawa była mokra i śliska.
Korzeń tworzył mały most nad kałużą. Był cienki i zielony od mchu. Lila poczuła trzepot w brzuszku. Była mała. Kałuża wydawała się wielka. Oddech zrobił się trochę szybszy.
— Mogę? — zapytała cicho.
— Możesz — uśmiechnął się Franek.
Mama Myszka przyszła na chwilę i podała Lili mały kocyk.
— Bądź ostrożna, skarbie — szepnęła.
Lila ułożyła kocyk na korzeniu, żeby nie ślizgać się łapkami. Stała chwilę i postawiła pierwszą łapkę.
Krok po kroku przeszła przez most. Małe łapki trzymały się mocno. Serce biło, ale nie za głośno. Słońce odbijało się w jagódce i wyglądała jak mały rubin.
Małe łapki były odważne i przyniosły kamyk Franckowi, który z radością klasnął w rączki.
— Udało ci się! — zawołał Franek.
— Udało się — odpowiedziała Lila i poczuła ciepło w brzuszku.
Wracali razem przez trawę. Lila trzymała kamyk w małych łapkach. Czuła, że odwaga to nie brak strachu, lecz robienie czegoś mimo niego. Franek podarował Lili liść z listkiem i obie myszki śmiały się cicho.
Gdy zapadł wieczór, mama przykryła je ciepłym kocykiem. Norce zrobiło się przytulnie. Lila zasnęła z kamykiem obok poduszki. Śniła o kolejnych małych przygodach, wiedząc, że jej łapki potrafią być odważne i pomocne.




