Kiedy magia była delikatna

Zosia lubiła siedzieć w ogrodzie, kiedy słońce było już nisko. Liście szeptały. Cień stawał się miękki. Pewnego wieczoru na listku pojawiła się malutka, migocząca iskierka. Zosia pochyliła się bliżej i zobaczyła maleńką wróżkę z włoskami jak pajęczynka.
Wróżka westchnęła cichutko.
“Moje imię to Lila,” powiedziała. “Moja magia jest bardzo delikatna.”
Zosia posłała jej uśmiech. Była główna bohaterką tej małej przygody. Obok skakał rudzik i patrzył ciekawie.
Przy najbliższym kwiatku zauważyli, że jeden pąk był smutny. Liście opadły. Wróżka próbowała pomachać różdżką. Pojawiły się drobne iskiereczki, ale kwiatek nie ożył. Lila wyglądała na zmartwioną. Zosia poczuła, że może pomóc.
Zosia delikatnie dotknęła ziemi. Polała trochę wody z konewki. Potem siadła cichutko i zaśpiewała małą, spokojną piosenkę. Rudzik przyniósł kroplę rosy i położył ją na liściu. Wróżka trzymała różdżkę blisko, ale nie tryskała wielką magią. Wszystkie ich gesty były ciche i łagodne.
“Moja magia rośnie przy takiej trosce,” wyszeptała Lila.
“Ja też tak myślę,” odpowiedziała Zosia.
Minęło trochę czasu. Nie było pośpiechu. Zosia pamiętała, jak podlewa się rośliny i jak cierpliwie patrzy, aż zakwitną. Wszyscy czekali razem. W końcu pąk powoli się otworzył. Mały kwiatek rozwinął płatki jak parasol. Spojrzał na nich z wdzięcznością.
Magia była delikatna i rosła tam, gdzie był dotyk i dobroć.
Lila zatańczyła w powietrzu i rozsypała złote drobinki, które działały jak uśmiech. Rudzik zaświergotał radośnie. Zosia przytuliła dłoń do liścia i poczuła ciepło. Wszystko było spokojne i bezpieczne.
Kiedy noc zrobiła się cieńsza, wróżka usiadła na listku.
“Dziękuję,” powiedziała cicho.
“Do zobaczenia jutro,” odpowiedziała Zosia.
Zosia wróciła do domu z sercem lekkim jak piórko. Wiedziała, że jeśli będzie pamiętać o delikatności i dobroci, mały świat wokół niej będzie kwitł. W nocy, za oknem, ogród szeptał bajki o wróżkach, a Zosia zasnęła z uśmiechem.







