Kiedy kwiaty zaczęły opowiadać

Pewnego wiosennego poranka Zosia wzięła koszyczek i wyszła do ogródka. Był wielkanocny dzień. Słońce było miękkie, a trawa mokra od rosy. Obok niej skakał mały kot Puszek. Zosia szukała pisanek, ale zauważyła też dużo kolorowych kwiatów przy grządce.
Nagle z kwiatów dobiegł cichy śpiew. Zosia przysunęła się bliżej i usłyszała:
– Dzień dobry, Zosiu – szepnął żółty tulipan.
Zosia cofnęła się o krok, a potem uśmiechnęła się nieśmiało.
– Kto mówi? – zapytała szeptem.
– My jesteśmy kwiaty – odpowiedziała stokrotka. – Mamy swoje historie.
Kwiaty opowiadały o porannym słońcu, o małym nasionku, które stało się rośliną, i o kropli wody, która potrafiła zmienić całe życie. Mówiły też o kolorach pisanek, które lubiły siadać obok nich. Zosia słuchała z zachwytem. Puszek mruczał i czochrał się o jej nogę.
– Chodź, posłuchaj! – zawołała Zosia do sąsiada Jaśka, który bawił się na ulicy. Jaśek przyszedł i uklęknął obok niej.
Kwiaty opowiadały dalej. Każdy kwiatek miał krótką opowieść. Jeden szeptał o cierpliwości, gdy czekał na słońce. Inny o radości, kiedy dzieci podchodzą blisko i delikatnie dotykają płatków. Zosia poczuła ciepło w środku.
Kwiaty powiedziały, że najlepsze rzeczy rosną, gdy się je podlewa uwagą i dzieli z innymi.
Dzieci zaczęły podlewać kwiaty małą konewką. Każde z nich posadziło też jedno nasionko w doniczce. Puszek biegał wokół i znalazł małego pluszowego zajączka, którego zostawili przy kwiatach. Kwiaty podziękowały delikatnym szelestem liści.
Wieczorem Zosia wróciła do domu z koszyczkiem pełnym pisanek i z doniczką z nasionkiem. Położyła głowę na poduszce i przypomniała sobie szept kwiatów i ich spokojne głosy. Uśmiechnęła się jeszcze raz, zanim zasnęła.
Zosia zasnęła z uśmiechem, bo czuła radość z tego, że słuchała, podzieliła się i zrobiła coś miłego dla małych kwiatów.





