Kiedy gwizdek oznaczał początek

Hania mieszkała blisko małej stacyjki. Każdego ranka biegała tam z pluszowym króliczkiem Kręciołkiem. Lubiła słuchać dźwięków torów. Lubiła patrzeć na parę unoszącą się z komina małego pociągu. Najbardziej lubiła gwizdek, który oznaczał początek podróży.
Pewnego dnia Hania miała jechać pociągiem do babci. Była bardzo podekscytowana. Na stacji spotkała pana Szymka, który pokazywał żółtą chorągiewkę.
“Hania, zostawaj blisko peronu,” powiedział pan Szymek i uśmiechnął się ciepło.
“Czy to już?” zapytała Hania i przytuliła Kręciołka.
“Jeszcze chwila,” odpowiedział pan Szymek. “Trzeba poczekać na gwizdek.”
Hania starała się czekać spokojnie. Najpierw policzyła do dziesięciu. Potem wymyśliła piosenkę o małym pociągu. Potem spotkała Tomka, który jadł kanapkę i miał psa w koszyku.
“Czy chcesz kawałek?” zapytał Tomek i podał kromkę.
“Dziękuję,” odpowiedziała Hania. Uśmiechnęli się i dzielili kanapką. Czekanie minęło szybciej niż myślała.
Nagle usłyszeli długi, melodyjny gwizd. Pan Szymek podniósł chorągiewkę. Maszyna na torze zrobiła kilka kroków i zajaśniały reflektory. Gdy gwizdek oznaczał początek, serce Hani zabiło szybciej z radości.
Weszli do wagonu. Konduktor podał bilety i powiedział: “Witajcie. Miłej podróży.” Hania przycupnęła przy oknie i patrzyła, jak domki stają się mniejsze, a drzewa machają gałęziami. Kręciołek siedział obok. Tomek opowiedział historię o psie, który lubił patrzeć na tory. Hania śmiała się cicho.
Kiedy pociąg zatrzymał się przy domku babci, Hania wysiadła z uśmiechem. Babcia czekała z ciepłym kocem i herbatą. Hania pomogła babci nieść koszyk i opowiedziała o gwizdku, o dzielonej kanapce i o nowym koledze.
W drodze do domu Hania wiedziała jedno. Czasem trzeba poczekać. A jeśli poczeka się z uśmiechem i otwartym sercem, przygoda zaczyna się sama. Tak właśnie uczyła ją najlepsza podróż — cierpliwość i przyjaźń przynoszą radość.







