Jeżyk i radość dzielenia się

Jeżyk obudził się w miękkim mchu. Słońce łagodnie ogrzewało jego kolce. Postanowił pójść na spacer po lesie. Po drodze znalazł koszyk pełen czerwonych jagód. Jagody pachniały słodko i wyglądały bardzo apetycznie.
Jeżyk podniósł koszyk. Był zaskoczony, że znalazł tyle skarbów. Na chwilę usiadł i pomyślał, jak pięknie byłoby zjeść je wszystkie samemu. Potem przypomniał sobie, że ma przyjaciół w lesie. Uśmiechnął się niepewnie.
Nagle zza drzewa wyskoczyła Wiewiórka.
— Co masz w koszyku? — zapytała.
— Jagody — odparł Jeżyk. — Jest ich dużo.
Przyszła Mysza i Ptaszek z gałązką w dziobie.
— Możemy spróbować? — zapytała Mysza cichutko.
Jeżyk patrzył na swoje dłonie. Chciał je zatrzymać, bo były takie smaczne w wyobraźni. Ale spojrzał na przyjaciół. Wszyscy wyglądali tak radośnie.
Jeżyk wziął głęboki oddech. Otworzył koszyk i podał kilka jagód Wiewiórce, Myszy i Ptaszkowi. Ich oczy zabłysły. Ptaszek zaświergotał radośnie. Wiewiórka klasnęła łapkami. Mysza podskoczyła dziarsko.
— Dziękujemy! — powiedziała Mysza.
— Ale mogłeś zjeść je sam — zauważyła Wiewiórka.
Jeżyk pokręcił nosem i uśmiechnął się szeroko. Gdy dzielił się jagodami, poczuł w sercu ciepło i radość większą niż ze wszystkich jagód razem wziętych.
Usiedli razem na mchu. Jedli jagody, śmiali się i opowiadali proste historie o skakaniu po kałużach i o letnim słońcu. Dziecięce ćwierkania Ptaszka i miękki głos Myszy brzmiały jak mała orkiestra. Nawet liście na drzewach szumiały cicho, jakby im oklaskiwały za wspólny dobry czas.
Kiedy koszyk zrobił się prawie pusty, Jeżyk spojrzał na przyjaciół i poczuł, że jego serduszko jest pełne. Wstał i podniósł koszyk.
— Może jutro znów pójdziemy razem? — zaproponował.
— Tak! — zawołali wszyscy.
W drodze do domu Jeżyk nucił cicho piosenkę. Wiedział, że skoro dał odrobinę siebie, dostał w zamian najpiękniejszą nagrodę: uśmiechy przyjaciół i ciepło w sercu. To była radość dzielenia się, którą chciał pamiętać zawsze.





