Jednorożec i nowy przyjaciel

Luna była małym jednorożcem z miękką, błyszczącą grzywą i oczami, które lubiły patrzeć na chmury. Każdego ranka biegała po łące. Lubiła skakać przez krople rosy i śpiewać cichutkie piosenki. Czasem jednak czuła się trochę sama.
Pewnego dnia, kiedy bawiła się przy starym kamieniu, usłyszała ciche szuranie. Z krzaków wysunął się mały jeżyk. Miał imię Bąbelek i był bardzo, bardzo nieśmiały. Schował się pod listkiem, a tylko nos mu wystawał.
— Cześć — powiedziała Luna delikatnie.
— Cześć — odpowiedział Bąbelek, ale głos drżał mu trochę.
Luna chciała się bawić. Chciała dotknąć grzbietu Bąbelka, ale przypomniała sobie, że jeże mają kolce. Nie wiedziała, jak być blisko, żeby nie zrobić mu krzywdy.
Luna postanowiła być bardzo ostrożna i cierpliwa. Usiadła na trawie i zaproponowała ciepłe rzeczy: kwiatowy kocyk, miękkie jabłko i opowieść o gwiazdach. Bąbelek najpierw tylko patrzył spod listka. Potem powoli wysunął się i polizał jabłko z jej łapki.
— Lubię, gdy ktoś jest delikatny — szepnął Bąbelek.
Razem zrobili prostą zabawę. Luna dmuchała na dmuchawce, a Bąbelek gonił wirujące nasionka. Skakali w cieniu i liczyli chmurki. Luna nigdy nie ciągnęła Bąbelka ani nie śmiała się z jego kolców. Bąbelek uczył się ufać. Luna uczyła się słuchać.
Tak narodziła się ich przyjaźń — cicha, łagodna i radosna. Kiedy wracały do domu o zachodzie słońca, oboje wiedzieli, że mogą na siebie liczyć.





