Elf i cichy dźwięk dzwoneczków

W lesie, gdzie poranki pachniały mchem i jabłkami, mieszkał mały elf Lulek. Pewnego poranka obudził go bardzo cichy dźwięk dzwoneczków. Był tak delikatny, że na początku pomyślał, iż to tylko wiatr mruczy w liściach.
Lulek zakrył uszy, a potem je odkrył. Chciał lepiej usłyszeć. Wyszedł z domku i posłuchał raz jeszcze. Dźwięk był gdzieś blisko, ale taki skryty, że trudno było wyśledzić jego drogę.
— Słyszysz to? — zapytał Lulek swoją przyjaciółkę Rudę, wiewiórkę.
— Słyszę, ale jest bardzo cicho — odpowiedziała Ruda i podniosła pyszczek.
— Chodźmy poszukać — zaproponował Lulek.
Dołączył też Burek, mały króliczek. Troje przyjaciół szło powoli po ścieżkach. Nie biegli. Słuchali. Skakali po kamieniach lekko, żeby nie zagłuszyć dzwoneczków. Szukali pod liśćmi, przy korzeniach i pod gałązkami.
Po chwili Ruda zatrzymała się i wskazała ogonkiem:
— Tu! Jeszcze ciszej, ale chyba bliżej.
W zaroślach znaleźli coś malutkiego. Był tam maleńki dzwoneczek, przymocowany do sznureczka, który ugrzązł w krzewie. Dzwoneczek nie mógł się bujać swobodnie, więc brzmiał tylko cichutko. Lulek delikatnie uwolnił sznureczek.
W końcu dzwoneczek mógł znowu dzwonić. Jego dźwięk był słodki i spokojny, jak śmiech małego strumyka.
Obok z krzaka wysunął się jeżyk. Na imię miał Guzik. Guzik był trochę zawstydzony.
— To mój dzwoneczek — powiedział cichutko. — Zawieruszył się, a ja bałem się go szukać sam.
— Nie martw się — uśmiechnął się Lulek. — Pomogliśmy. Możemy go zawiesić tam, gdzie każdy go usłyszy.
Przyjaciele znaleźli cienką gałąź nisko nad polanką. Przywiązali dzwoneczek do niej razem z kolorową wstążką. Gdy lekki wiatr poruszył gałązką, dzwoneczek zagrał radośnie. Brzmiał delikatnie, ale było go słychać z daleka.
Wszyscy usiedli w kręgu i słuchali. Guzik przytulił się do Lulka i szepnął:
— Dziękuję.
Dzięki cierpliwości i dobremu sercu dźwięk stał się wspólną radością. Każdy mógł teraz przyjść i posłuchać cichego dzwoneczka.
Wieczorem, gdy słońce zrobiło się miękkie i pomarańczowe, Lulek położył się w swoim łóżeczku. W uszach miał jeszcze dzwoniący dźwięk. Uśmiechnął się i zasnął spokojnie, bo wiedział, że kiedy jest się ciekawym i pomocnym, świat można usłyszeć piękniej.







