Dzień w zielonej dolinie

W zielonej dolinie mieszkał mały smok o imieniu Olek. Miał miękkie, zielone łuski i oczy pełne ciekawości. Pewnego poranka Olek postanowił zbudować mały domek z liści, żeby zaprosić przyjaciół na popołudniowy piknik.
Zebrał kilka dużych liści i ustawił je przy starym kamieniu. Robił to bardzo ostrożnie, bo liście łatwo się przewracają. Nagle wiatr zerwał jeden liść i zaniósł go do strumyka. Olek poczuł smutek. “Och nie,” powiedział cicho. “Mój domek jest niepełny.”
Wtedy podbiegła wiewiórka Zosia z bukietem orzechów.
“Pomogę ci,” powiedziała Zosia i zaczęła zbierać liście z trawy.
Przyszedł też ptaszek Mela. “Przyniosę cienkie gałązki,” zaświergotała.
Żaba Franek wskoczyła na kamień i uśmiechnęła się szeroko. “Ja mogę przygnieść liście, żeby nie zwiał ich wiatr.”
Olek próbował sam dźwigać duży liść, ale był za ciężki. Trochę się zawstydził i opuścił łapki. Wtedy Zosia podała mu mały patyk.
“Możesz go trzymać,” powiedziała.
Mela usiadła na liściu i powiedziała: “Razem jest łatwiej.”
Wszyscy pracowali powoli i spokojnie. Olek nauczył się prosić o pomoc. Pomagał też, kiedy mógł. Przygniótł liście swoim ogonkiem, bo był miękki i szeroki. Ułożył je starannie. Gdy wiatr próbował znów coś rozwiać, Franek zaśpiewał cichą piosenkę. Wiatr usłyszał i stał się spokojniejszy.
Kiedy domek był gotowy, wszyscy usiedli na kamieniach i rozłożyli jedzenie. Były jagody, orzechy i małe chlebki. Olek poczuł ciepło w serduszku. Patrzył na przyjaciół i myślał, że dzień w dolinie jest piękny, bo ktoś jest obok.
Olek uśmiechnął się, bo wiedział, że razem wszystko jest łatwiejsze.
Po pikniku friends siadli w cieniu drzewa i przytulili się lekko. Olek zamknął oczy. Usłyszał szum liści i spokojny oddech przyjaciół. Zasnęli wszyscy razem, a dolina śniła o nowych zabawach i małych, dobrych uczynkach.







