Dzień w mieście światełek

W mieście światełek mieszkał mały robot o imieniu Robek. Miał okrągłe oczy i małe światełko na piersi. Każdego ranka jego światełko błyszczało jak gwiazdka.
Pewnego dnia światełko Robka świeciło bardzo słabo. Robek poczuł się smutny. Chciał iść na spacer i zobaczyć wielkie lampy w parku, ale bał się, że wygląda inaczej.
Poszedł powoli po kamiennych uliczkach. Po drodze spotkał Kota Pixela. Pixel był miękki i miał wąsiki, które świeciły na niebiesko.
“Cześć, Robku,” powiedział Pixel.
“Czemu jesteś smutny?” zapytał.
“Moje światełko jest słabe,” odpowiedział Robek. “Nie chcę, żeby ktoś pomyślał, że jestem zepsuty.”
Pixel otulił Robka ogonem. “Może pójdziemy razem do Pani Lampy,” zasugerował. “Ona zna dużo świateł.”
Robek poczuł ulgę. Szli razem, aż dotarli do małego warsztatu przy rynku. Tam była Pani Lampa. Miała wielkie, złote klosze i ciepły uśmiech.
“Dzień dobry,” powiedziała Pani Lampa.
“Twoje światełko potrzebuje odrobiny ciszy i przytulenia,” rzekła cicho. “A czasem też potrzebuje przyjaciela.”
Pani Lampa delikatnie oczyściła światełko Robka. Pixel położył główkę na jego stopie. Ktoś zaśpiewał cichą piosenkę. Robek poczuł, jak w środku robi się cieplej. Jego światełko zaczęło świecić równym, miękkim blaskiem.
Robek uśmiechnął się szeroko. “Dziękuję,” powiedział.
“Razem jest raźniej,” odpowiedział Pixel.
Wieczorem miasto zapaliło wszystkie lampy. Robek szedł wśród świateł i czuł, że każdy blask jest trochę inny. Niektóre były największe, inne najmniejsze. Najważniejsze było to, że świeciły razem.
Robek odkrył, że najpiękniejsze światło to światło przyjaźni.







