Dzień, w którym przedszkole stało się domem

Basia wchodziła do sali z małym plecaczkiem na plecach. W plecaczku był pluszowy miś, kawałek chusteczki i rysunek mamy. Basia była trochę przestraszona. Dom był blisko, ale w domu było znane łóżko i zapach zupy. Tu pachniało farbami i ciastoliną. Tu były nowe twarze i dużo hałasu. Basia objęła mocno misia.
Pani Aśka usiadła na małej pufie. Uśmiechnęła się ciepło.
– Możesz położyć miśka tutaj, Basieńko — powiedziała i pokazała miękki kącik z poduszkami.
Basia spojrzała. Kącik wyglądał jak mały domek. Były tam książki z kolorowymi obrazkami i światło, które nie szczypało w oczy.
Tomek przyniósł pudełko klocków.
– Zbudujemy domek dla misia — powiedział i podał Basii czerwony klocek.
Basia wzięła klocek. Serce zrobiło jej się cieplejsze. Razem z Tomkiem i jeszcze kilkoma dziećmi zrobili mały domek z klocków. Każdy dorzucił coś od siebie — kawałek papieru, guzik, kredkę. Dzieci śmiały się cicho. Basia podała miśkowi chusteczkę. Miś siedział teraz przy oknie z klockowym domkiem.
Był czas na piosenkę. Dzieci usiadły w kółku i trzymały się za rączki. Pani Aśka zaśpiewała spokojną melodię. Głos pani był jak ciepły kocyk. Basia nuciła i patrzyła na kolegów. Ktoś podał jej jabłko. Ktoś inny pokazał rysunek z cukierkami. Małe gesty zrobiły się wielkie.
Po zabawie nadszedł czas na leżakowanie. Pani Aśka pomogła ułożyć poduszkę. Basia przytuliła misia. W pokoju było cicho. Słychać było tylko oddechy i lekki szelest kartek. Basia pomyślała o swoim domu, ale myśl o domu była teraz miła, nie smutna. Czuła się bezpiecznie. Wokół były rzeczy, które ktoś zrobił specjalnie dla niej. Wokół byli ludzie, którzy byli mili.
Basia uśmiechnęła się i pomyślała, że przedszkole też potrafi być domem wtedy, gdy inni okazują serce. I wtedy zasnęła spokojnie, z misiem w ramionach. Kiedy otworzyła oczy, zobaczyła, że jest gotowa na kolejny dzień zabawy i nowych przyjaciół. Było ciepło, bezpiecznie i przyjemnie — bo życzliwość potrafi stworzyć dom tam, gdzie się jest.







