Dzień, w którym Ania nauczyła się czekać

Ania mieszkała w małym domu z mamą, tatą i kotkiem Pufkiem. Pewnego poranka mama zaprosiła Anię do kuchni. W piekarniku pachniało wanilią i cynamonem. Mama wyjęła tacę pełną świeżo upieczonych ciastek w kształcie gwiazdek.
„Mamo, mogę jedno teraz?” zapytała Ania, patrząc na złote brzegi ciasteczek.
„Jeszcze są bardzo gorące. Trzeba je poczekać, aż wystygną” powiedziała mama z uśmiechem.
Ania potarła ręce. Chciała zjeść ciastko zaraz. Serce jej biło szybko. Była bardzo niecierpliwa. Tata zauważył to i podszedł.
„Możemy policzyć gwiazdki,” zaproponował. „Albo zaśpiewamy piosenkę o chmurkach.” Pufek zamiauczał jakby na znak zgody.
Ania usiadła przy stole. Najpierw policzyli wszystkie gwiazdki na blasze. Potem narysowali razem jedną wielką gwiazdę na kartce. Mama podała kakao w małych kubeczkach. Kiedy Ania zaczęła śpiewać, Pufek mruczał przy jej stopach.
Czas mijał powoli, ale zabawy i rozmowy sprawiały, że minuty leciały szybciej. Ania przypomniała sobie, jak dzień wcześniej czekała na przyjazd koleżanki i jak miło było, kiedy zabawa wreszcie się zaczęła. Teraz próbowała jeszcze raz odgadnąć, ile minut trzeba, żeby ciastka nie były już gorące.
W końcu mama uśmiechnęła się i podała talerzyk. „Możesz spróbować jedno” powiedziała.
Ania wzięła gwiazdkę do rąk. Była idealnie złota i pachniała słodko. Skosztowała i jej oczy rozbłysły.
Poczekała — i okazało się, że smak jest jeszcze lepszy.
Tata podał Jąszkę mały komplement. Pufek podbiegł i otrzymał odrobinkę ciasteczka przyciętego dla niego. Wszyscy śmiali się cicho. Ania przytuliła mamę.
„Dziękuję,” powiedziała cicho. „Czekanie było miłe, bo robiliśmy coś razem.”
Ten dzień był ciepły i spokojny. Ania nauczyła się, że czasem warto poczekać, bo wtedy moment staje się jeszcze milszy. Uśmiech na jej twarzy został na długo.







