Dzień w cichym lesie

Pewnego dnia w cichym lesie mały wilczek Lutek wstał wcześnie i wyszedł na polanę. Słońce przeciskało się przez liście. Ptaki śpiewały cicho. Lutek lubił takie poranki. Chciał zobaczyć, co nowego w lesie.
Szurał noskiem po trawie i wąchał kwiaty. Nagle usłyszał ciche pip, pip. Podbiegł ostrożnie. Na mchu siedział mały ptaszek. Był przestraszony i wyglądał na osamotnionego.
„Hej, czy wszystko w porządku?” — zapytał Lutek.
Ptaszek tylko popisknął.
Wtem zza krzewu wyszła Hania jeż. Trzymała w łapkach kilka jagód. Niedaleko pobiegała wiewiórka Franek.
„Może gniazdo spadło z gałęzi” — powiedziała Hania.
„Pomożemy!” — dodał Franek.
Lutek spojrzał w górę. Na niskiej gałęzi leżało podziurawione gniazdko, trochę potłuczone, ale jeszcze miękkie. Przyjaciele pomyśleli razem, jak pomóc. Lutek delikatnie podsunął poduszkę z mchu. Franek popchnął gałązkę, a Hania podsunęła jagody, żeby ptaszek się uspokoił.
Lutek ostrożnie podniósł małego ptaszka i położył go z powrotem w miękkim gniazdku.
Chwilę potem pojawiła się mama ptakówka. Zapiła radośnie krótki świergot. Machnęła skrzydełkami i ułożyła malucha obok. Wszyscy poczuli ciepło w sercu. Mama ptakówka puknęła w nozdrza Lutka tak, jak ptaki potrafią dziękować.
„Dobrze, że byliśmy razem” — powiedział Lutek cicho.
Przyjaciele usiedli pod drzewem. Franek przyniósł orzechy, Hania podzieliła się jagodami, a Lutek znalazł cień i odpoczął. Śmiech i drobne rozmowy wypełniły polanę. Las znów był spokojny.
Gdy słońce przesunęło się niżej, wszyscy ruszyli do domu. Każde z nich czuło, że dzień był miły. Pomaganie sprawiło, że las wydał się jeszcze cieplejszy.
Nowi przyjaciele szli razem przez cichy las, spokojni i uśmiechnięci.



