Dzień w cichym lesie

Pewnego cichego poranka jeżyk Ignaś przeciągnął się w swojej miękkiej norki. Słońce wpadało przez listki i las był spokojny. Ignaś wyszedł na mchu i poczuł zapach wilgotnej ziemi. Postanowił pospacerować.
Na polance zobaczył wiewiórkę Felę. Siedziała przy kałuży i wyglądała na zmartwioną. Jeżyk podszedł powoli.
– Co się stało, Felo? – zapytał cichutko.
– Mój orzech wpadł do kałuży i odpłynął… – powiedziała Fela i przygryzła wargę.
Ignaś spojrzał na mały strumyk. Orzech płynął powoli po wodzie. Był z daleka, za mokrym kamykiem. Ignaś pomyślał, że może pomóc. Nie lubił, gdy ktoś był smutny.
Królik Bara skakał obok i przyglądał się. Ptaczek Pikuś usiadł na gałązce i cicho ćwierkał. Wszyscy chcieli pomóc.
Jeżyk znalazł duży liść przy drzewie. Był mocny i szeroki. Fela narysowała patykiem małą łódkę na ziemi. Razem zebrali kilka patyczków i ułożyli je tak, by liść nie przewrócił się.
– Spróbujemy zrobić łódkę z liścia – powiedział Ignaś i uśmiechnął się.
– To dobry pomysł! – zawołała Fela z nadzieją.
Wspólnie położyli liść na brzegu i delikatnie wsunęli patyczki pod spód. Ignaś pchnął liść palcem, a orzech wskoczył na jego środek. Liść powoli popłynął po wodzie, omijając kamyczki.
Wspólnie zbudowali listkową łódkę i uratowali orzecha – każdy pomógł po trochu.
Fela podskoczyła z radości i przytuliła orzech. Bara klasnął łapkami, a Pikuś zaświergotał wesoło. Ignaś poczuł ciepło w brzuszku. Był szczęśliwy, że mógł pomóc przyjaciółce.
Usiedli wszyscy razem na mchu. Zjedli kawałek leśnego jabłuszka, podzielili się śmiechem i opowieściami. Słońce robiło plamy ciepła na trawie. Potem każdy poszedł do swojego domu — spokojny i z uśmiechem.
Ignaś schował się do norki. Serce miał lekkie. Pomoc innym sprawiła, że dzień w lesie był jeszcze piękniejszy.







