Dzień pełen niespodzianek w dolinie

Miko obudził się do ciepłego światła w dolinie. Wszystko pachniało mokrą trawą i kwiatami. Mały dinozaur wyszedł z domku i zobaczył, że dzień jest pełen niespodzianek.
Na ścieżce leżał błyszczący kamyk, który mienił się na niebiesko. Miko podniósł go i schował do kieszeni. Potem usłyszał ciche piszczenie spod liścia. Zajrzał tam i znalazł małe jajko. Jajko było ciepłe i lekko drgało.
„Co zrobimy?” zapytała Lila, która właśnie przyleciała. Jej skrzydła były miękkie jak puch.
„Zostawmy je tu, ale cieplutko,” odpowiedział Miko. Beni spojrzał swoimi dużymi oczami i przyniósł miękkie mchy. Wszyscy usiedli w kręgu i pilnowali jajka.
Po chwili jajko zadrżało mocniej. Pękło malutką rysą, a z niego wyskoczył najmniejszy dino, którego Miko kiedykolwiek widział. Był puchaty i trochę nieśmiały.
„Cześć, jestem Pip,” powiedział maleńki głosik.
Miko podał Pipowi kawałek liścia z jagodami. Pip spróbował i uśmiechnął się szeroko. Był głodny i szczęśliwy. Lila rozglądała się wokół i zauważyła małe ślady prowadzące do krzaków.
„Może tu jest mama Pipka?” szepnęła.
Wspólnie poszli śladami. Po drodze spotkali innych mieszkańców doliny, którzy pomagali: żółty dino podniósł gałązkę, żeby łatwiej było przejść, a mała mrówka pokazała, którędy droga jest bezpieczniejsza. Wszyscy uśmiechali się i szli razem.
Na polanie czekała mama Pipka. Była spokojna i radosna, kiedy zobaczyła swojego maluszka. Pip pobiegł do niej i wskoczył na jej grzbiecie. Mama podziękowała Miko, Lili i Beni cichym śpiewem.
Miko poczuł w sercu ciepło — pomaganie innym sprawiało mu radość. W dolinie znów zapadł spokój. Słońce powoli zbliżało się do góry, a przyjaciele usiedli razem na miękkiej trawie. Dzielili się jagodami, opowiadali śmieszne historie i patrzyli, jak Pip drzemał przy mamie.
To był dzień pełen małych cudów i nowych przyjaźni. Miko zasnął z uśmiechem, wiedząc, że jutro w dolinie też może pojawić się coś miłego.






