Dzień na kolorowych torach

Ania miała pudełko pełne kolorowych torów i małych pociągów. Pewnego poranka rozłożyła je na dywanie i zaczęła układać długą, krętą drogę. Tor był czerwony, żółty, zielony i niebieski — wyglądał jak mała tęcza. Ania cicho nuciła piosenkę i popychała pierwszy wagonik. Pociąg szeleścił po torach i szczęśliwie trąbił.
Nagle do pokoju weszła Kicia, miękka kotka Anki. Podbiegła i zawinęła się przy torach. Za chwilę znalazł się też Tomek z bloku obok. Trzymał w ręku swój maleńki, błyszczący pociąg. Oboje spojrzeli na ten sam czerwony wagonik.
— Mogę się nim pobawić? — zapytał Tomek.
— Chwileczkę, ja nim jechałam — odpowiedziała Ania i trochę się skrzywiła.
Serduszko Anii zabiło szybciej. Chciała dalej bawić się sama. Kicia miauczała cicho i przesunęła łapą jeden tor. Wagonik przewrócił się i tor rozłączył. Pociąg zatrzymał się i zrobiło się bardzo cicho.
Ania spojrzała na Tomeka, potem na pociąg. Przypomniała sobie, jak miło było, gdy ktoś pomagał jej układać puzzle. Wzięła głęboki oddech i uśmiechnęła się.
— Zróbmy razem długą trasę — powiedziała.
— Tak! — ucieszył się Tomek.
Razem zaczęli odbudowywać tory. Kicia pilnowała, żeby żaden element nie zniknął pod kanapą. Ania podała Tomekowi czerwony wagonik, a on po chwili włożył swój błyszczący wózek za nim. Układali most z klocków, dodali mały tunel z kartonu i połączyli wszystkie kolory jak mozaikę.
Gdy pociągi znowu ruszyły, Ania poczuła radość. Wszystkie wagoniki jechały razem, a dzieci śmiały się i klaskały. Pociągi jechały powoli, cichutko i bez pośpiechu, a w pokoju zrobiło się ciepło od przyjaźni.
Wieczorem Ania schowała tory do pudełka obok siebie i podała Tomek swoje małe pudełko z akcesoriami. Kicia ułożyła się do snu na dywanie. Ania myślała o dniu pełnym kolorów i uśmiechów. Było przyjemnie mieć kogoś obok, kto podzieli radość z zabawy.







