Dzień na kolorowej drodze

Był sobie mały samochodzik Kropka. Miał czerwone boki i duże, ciekawskie oczy zamiast reflektorów. Pewnego ranka wyjechał na ulicę i zobaczył coś niezwykłego — droga przed nim była pomalowana w paski: niebieskie, zielone, żółte i różowe. Kropka zatrzymał się i przyjrzał.
„Którą drogą pojechać?” — zastanawiał się cichutko.
Zza zakrętu dojechała autobus Basia. Miała uśmiech i mnóstwo biletów dla dzieci.
„Ja pojadę żółtą, bo przypomina mi słońce” — powiedziała Basia.
Niedaleko stał mały rowerek Mietek.
„A ja spróbuję niebieskiej. Lubię, gdy jest chłodniej” — zaprosił Mietek.
Kropka poczuł lekkie drżenie w karoserii. Chciał pojechać wszędzie, ale jedna mała kropka nie może być w czterech miejscach naraz. Trochę mu się zrobiło smutno.
Wtedy podjechała Fela, samochód z wielkimi okularami.
„Może pojechać po kawałku każdej drogi?” — zaproponowała Fela. „Możemy iść powoli i zaprosić przyjaciół. Każdy wybierze swój kolor, a potem spotkamy się znowu.”
Kropka uśmiechnął się szeroko. Postanowił jechać powoli i zaprosił przyjaciół — każdy mógł odkrywać swoją ulubioną ścieżkę, a potem spotkali się razem, by opowiedzieć, co widzieli.
Ruszyli powoli, śpiewając ciche piosenki o chmurkach i drzewach. Basia jechała żółtą i machała ludzikom, Mietek pluskał kołami po niebieskiej, Fela sprawdzała zakamarki zielonej, a Kropka wjechał na różową, która pachniała kwiatami z przydrożnego ogrodu.
Wieczorem wszyscy spotkali się pod dużym drzewem. Opowiadali sobie o małych przygodach i śmiali się cicho. Kropka poczuł ciepło w środku i był bardzo dumny, że nie musiał wybierać sam.
Gdy niebo zrobiło się miękkie jak kołderka, Kropka zamknął oczka. Zasnęło mu się spokojnie, bo wiedział, że przyjaciele zawsze znajdą drogę do siebie.



