Droga pełna niespodzianek

Mały samochodzik Felek obudził się z porannym słońcem. Postanowił pojechać tam, gdzie droga kręci się wśród pól. Ruszył cichutko, bo lubił słuchać świata.
Na pierwszym zakręcie spotkał kałużę, która wyglądała jak lustro. Felek zatrzymał się i zobaczył w niej niebo i chmurki. Uśmiechnął się do swojego odbicia.
— Jaka ładna chmurka — powiedział, jakby rozmawiał z przyjacielem.
Obok przysiadł mały ptaszek.
— Chodź, pokażę ci, gdzie dalej droga skręca — zaświergotał ptaszek.
Jechali razem. Przed nimi pojawił się pagórek cały w kwiatach. Kwiaty pachniały delikatnie i poruszały się na wietrzyku. Felek zatrzymał się, żeby powąchać.
— To jak mały ogród przy drodze — szepnął ptaszek.
Dalej liście na wietrze zrobiły muzykę. Szelest brzmiał jak mała orkiestra. Felek przyspieszył, bo muzyka niosła go dalej. Potem natknęli się na małe strumyki, po których skakały kamyczki. Felek znalazł kamień takim rozmiarem, że mógł po nim przejechać.
— Uwaga, skok! — zaświergotał ptaszek.
Felek przejechał powoli i poczuł radość.
W pewnym miejscu stał duży autobus, który wyglądał na zmęczonego.
— Nie pamiętam już, którą drogą jechać do przystanku — powiedział cicho autobus.
Felek pomyślał chwilę i przypomniał sobie drogowskaz za drzewem. Pokazał autobusowi właściwy kierunek.
— Dziękuję — powiedział autobus i uśmiechnął się ciepło.
Felek poczuł coś miłego w sercu. Największą niespodzianką tej drogi były nowe przyjaźnie i pomoc, którą mogli sobie dać. Ptaszek zaświergotał radośnie, autobus zatrąbił cicho na pożegnanie, a Felek pojechał dalej, spokojny i szczęśliwy.
Gdy słońce zaczęło nisko świecić, Felek zatrzymał się na pagórku. Spojrzał na drogę, którą przejechał, i na przyjaciół, których spotkał. Każdy zakręt mógł przynieść coś miłego — wystarczyło jechać z otwartym sercem.






