Dino, który nie lubił ryczeć

Był sobie mały dino o imieniu Dino. Miał miękką zieloną skórę i wielkie, ciekawskie oczy. Najbardziej lubił chodzić po łące, wąchać kwiaty i zbierać kolorowe kamyczki. Inne dinozaury mieszkające w dolinie bardzo lubiły ryczeć. Ryczały rano, ryczały w południe i ryczały wieczorem, bo to wydawało im się zabawne.
Dino jednak nie lubił ryczeć. Kiedy próbował, jego ryk brzmiał jak mały szept. Czuł się z tego powodu smutny i czasem chował się za wielkim liściem.
Pewnego dnia przyjaciele zaprosili go do zabawy. Chcieli urządzić wielką grę: kto najgłośniej ryknie, ten jest kapitanem. Dino spojrzał na kolegów i powiedział cicho:
— Ja nie chcę ryczeć.
— Ale wszyscy ryczymy — odpowiedziała Lila. — To nasza gra!
— Możesz próbować — dodał Tymek. — Pokaż, jak potrafisz!
Dino zabrał głęboki oddech. Zamiast ryku wyszedł z niego ciepły, melodyjny dźwięk, taki jak nucenie. Zwierzątka na łące zamarły. Ptaki przysiadły, motyle zatańczyły. Dźwięk był inny niż ryk, ale piękny i spokojny.
Lila uśmiechnęła się szeroko.
— Posłuchajmy — powiedziała.
— To brzmi jak piosenka — dodała Kaja.
— Zróbmy tak: najpierw rykamy, potem nucimy razem — zaproponował Tymek.
Dino się rozpromienił. Zamiast walczyć z tym, kim jest, znalazł swoje miejsce w zabawie. Przyjaciele uczyli się nowych dźwięków, a gra stała się ciekawsza. Każdy miał coś swojego do pokazania. Dino nie musiał ryczeć, żeby być częścią zabawy.
Wieczorem, gdy słońce chowało się za wzgórzami, grupa małych dinozaurów usiadła razem i podzieliła się kamyczkami. Dino poczuł, że jest kochany. Wszyscy mogli być inni i wciąż grać razem.
Dino zasnął spokojnie, z uśmiechem na pysku i myślą, że bycie sobą to też wielka odwaga.






