Cicha noc w małym miasteczku

Była raz mała Hania. Mieszkała w małym miasteczku, gdzie domy miały kolorowe okna, a na rynku stała niewielka choinka. Pewnego wieczoru Hania trzymała w dłoni malutką drewnianą gwiazdkę. Zrobiła ją razem z babcią. Miała zawisnąć na gałązce, żeby choinka była wyjątkowa.
Wyszła cicho na ulicę. Śnieg delikatnie szeleścił pod butami. Obok biegał jej kotek Lulek i mruczał wesoło. Kiedy Hania skręcała za róg, gwiazdka wypadła jej z rąk. Nie zauważyła tego od razu.
Hania poczuła, że serce bije szybciej. Była trochę zmartwiona. Poszukała pod latarnią. Nie znalazła. Przeczesywała ścieżkę obok sklepu z zabawkami. Kotek zerkał pod wóz z jabłkami. Nic.
Podszedł pan listonosz z koszykiem pocztówek.
– Czy coś zgubiłaś? – zapytał łagodnie.
– Zgubiłam gwiazdkę. To moja ulubiona – powiedziała Hania.
Pan listonosz uśmiechnął się i pochwalił kotka za noszenie zapachów.
– Pomożemy ci razem – powiedział.
Szli dalej. Spotkali panią z piekarni. Zatrzymała się i podała Hani kawałek ciepłego pierniczka.
– Trochę siły doda – rzekła.
Wszyscy szukali. Dzieci patrzyły pod ławki, pan Marek z kwiaciarni spojrzał pod choinkę. Kotek Lulek zaczął węszyć przy skrzynce na listy. I nagle…
Lulek znalazł gwiazdkę schowaną między gałązkami ozdobnego krzewu. Podniósł ją delikatnie z zębami i przyniósł Hani.
Hania poczuła radość tak wielką, że zrobiło się jej ciepło. Uśmiechnęła się do wszystkich.
– Dziękuję! – powiedziała cicho.
W rynku zapalono małe światełka. Hania zawiesiła gwiazdkę na gałązce. Świeciła delikatnie, jak uśmiech wszystkich, którzy pomogli. Ludzie zebrali się wokół, rozdawano gorącą herbatę i ciepłe bułeczki.
Hania przytuliła Lulka i pomyślała, że miło jest, gdy ludzie się wspierają. W małym miasteczku, w cichej nocy, każde dobre uczynki robiły świat jaśniejszym. Potem wszyscy rozeszli się do domów, trzymając w sercach spokój i ciepło.






