Basia i nowy kolega

Basia siedziała na dywanie i układała klocki. Ułożyła wieżę z niebieskich i żółtych klocków. W kącie sali siedział chłopiec, którego wcześniej nie widziała. Wyglądał na nieśmiałego. Trzymał w rękach samochodzik i patrzył na zabawki.
Basia przyłożyła palec do ust i pomyślała chwilę. Potem wstała i podeszła spokojnie.
„Cześć,” powiedziała cicho.
„Cześć,” odpowiedział chłopiec. „Jestem Kubuś.”
„Ja jestem Basia,” uśmiechnęła się Basia.
Kubuś spojrzał na wieżę. Oczy mu się rozjaśniły, ale mówił cicho. „Mogę pobawić się z tobą?” zapytał.
Basia przez moment się zastanowiła, a potem otworzyła dłonie. Basia uśmiechnęła się i zaprosiła go, żeby pobawili się razem.
Najpierw budowali razem mały dom. Potem chcieli użyć jednego czerwonego klocka. Oboje sięgnęli. Na chwilę zatrzymali ręce. Basia podała klocek Kubusiowi. „Możemy go układać naprzemiennie,” zaproponowała. Kubuś skinął głową i się uśmiechnął.
Razem znaleźli jeszcze zielone, pomarańczowe i małe kółeczko. Układali klocki, rozmawiali i liczyli. Razem wieżą była wyższa niż ich pierwsza. Razem zbudowali najwyższą wieżę i śmiali się przy tym cicho i radośnie.
Pani wychowawczyni przyszła i pochwaliła ich pracę. „Ładna współpraca,” powiedziała. Basia i Kubuś ustawili klocki obok i wymienili się uśmiechami. Obiecali sobie, że jutro pobawią się znów.
Gdy Basia wracała do domu, myślała o nowym koledze. Czuła się ciepło w środku. Bycie miłym i dzielenie się sprawiło, że pokój zabawy stał się weselszy.





