Antoś i rozmowa o emocjach

Antoś wstał rano i od razu pobiegł do klocków. Układał wieżę wysoka aż do półki. Mruś, ich kot, skoczył na parapet i machnął łapką. Klocki pospadały. Antoś zrobił kwaśną minę. Poczuł, że coś mu stęka w środku. Nie wiedział, jak to nazwać.
Mama usiadła obok niego na dywanie. Mruś zamruczał i wślizgnął się między nogi. Mama wzięła kartkę i narysowała buźki — jedną uśmiechniętą, jedną smutną, jedną zaskoczoną i jedną troszkę złą. Pokazała każdą buźkę Antosiowi.
– Co czujesz? — zapytała cicho.
– Nie wiem — odpowiedział Antoś i zrobił mały kwaśny grymas.
– Może to jest smutek? A może złość? — powiedziała mama i wskazała buźki. — Możesz pokazać palcem.
Antoś dotknął buźki ze złością. Poczuł, że ręce robią się gorące. Mama wzięła głęboki oddech i powiedziała spokojnie.
– Możemy wziąć trzy głębokie oddechy. Pomoże uspokoić serce.
Zrobili razem powolne wdechy i wydechy. Potem mama podała Antosiowi mały słoiczek z kolorowymi kamyczkami. Każdy kolor miał nazwę: radość, smutek, złość, zdziwienie. Antoś wybrał czerwony kamyczek i przytulił go do serca.
– Gdy czuję, że jestem zły — powiedział — to biorę czerwony kamyk i opowiadam o tym.
– Możesz też przytulić Mruśka albo narysować swoją złość. To pomaga — dodała mama.
Zaraz potem zadzwoniła dzwonek. Do drzwi przyszła Zosia, sąsiadka z klatki. Zobaczyła leżące klocki i Antosia z czerwonym kamyczkiem w ręku.
– Co się stało? — zapytała Zosia.
– Mruś zburzył moją wieżę — odpowiedział Antoś. — Byłem zły. Wziąłem czerwony kamyk i oddech. Teraz narysuję złość.
Zosia uśmiechnęła się i podała kredki. Razem narysowali dużą, czerwono-fioletową chmurę. Potem zrobili nową wieżę, jeszcze wyższą, a Mruś leżał obok i mruczał.
Antoś nauczył się mówić o tym, co czuje. Gdy nazwał swoją złość, poczuł się lżej. Potrafił uspokoić się oddechem, przytuleniem i rysunkiem. Mama ucałowała go w czoło. Zosia pobawiła się z nim i Mruś, i wieża znów stała radośnie na dywanie.
Na końcu dnia Antoś przytulił słoiczek z kamykami i szepnął:
– Dobrze, że mogę powiedzieć, co czuję.
Mruś zamruczał jakby na tak. Antoś zasnął spokojnie, z uśmiechem na ustach.





