Anioł, który słuchał sercem

Był sobie mały aniołek, który mieszkał między chmurkami i lampkami ulicy. Miał miękkie piórka i uśmiech jak ciepły kocyk. Gdy dzieci na ziemi były smutne, schodził lekko i siadał niedaleko, żeby słuchać.
Pewnego wieczoru usłyszał cichy szept. To była Hania. Leżała w łóżku i nie mogła zasnąć, bo zgubiła swojego króliczka. Pukała pod poduszką, rozglądała się po pokoju i wzdychała. Aniołek podszedł bliżej i pochylił głowę.
— Nie mogę znaleźć Króliczka — wyszeptała Hania. — Boję się, że już go nie zobaczę.
Aniołek nie znał wielkich słów. Miał za to jedno specjalne umiejętność. Aniołek słuchał sercem. Czuł, jak bije Hani serce i jak miękko płaczą jej oczka. Usłyszał, że Króliczek mógł się schować tam, gdzie Hania nie patrzyła.
Wskazał delikatnie piórkiem pod szafką. Hania podeszła, sięgnęła i uśmiech rozlał się po jej twarzy.
— Jest! — zawołała radośnie.
Obok pod łóżkiem mruczała Pusia, mały kotek, który lubił chować zabawki. Pusia miauknęła i ocierała się o Hani nogę, jakby chciała powiedzieć: “Przepraszam, nie wiedziałam, że cię zmartwiłam.”
Aniołek podał Hani piórko, żeby mogła je potrzymać w dłoni. Było ciepłe jak przytulenie. Hania przytuliła Króliczka mocno i poczuła się spokojniejsza.
— Dziękuję — powiedziała szeptem. — Jesteś moim małym przyjacielem.
Aniołek uśmiechnął się i wzbił lekko. Zanim odleciał, położył na poduszce małą gwiazdkę z blaskiem. Hania spojrzała na nią i wiedziała, że nie jest sama.
Nazajutrz Hania podzieliła się zabawkami z Pusią i zaprosiła sąsiada na wspólną zabawę. Czuła się pewniej, bo ktoś ją wysłuchał i pomógł bez pośpiechu. Serce, które słucha, potrafi zrobić dużo dobrego — tak myślała, patrząc na miękkie piórko, które zostało na jej biurku.







