Anioł, który lubił pomagać

Był sobie mały aniołek. Miał miękkie skrzydełka i uśmiech jak poranna chmurka. Mieszkał blisko ziemi i lubił patrzeć, jak ludzie żyją. Każdego dnia szukał drobnych spraw, w których mógłby pomóc.
Pewnego dnia zobaczył małą dziewczynkę, Zosię, która stała przy huśtawce i pachniała smutkiem. Trzymała w ręku tylko jedną rękawiczkę.
“Moja druga rękawiczka zniknęła,” westchnęła Zosia.
“Nie martw się, pomogę ci,” powiedział aniołek i jego głos był ciepły jak kocyk.
Zosia podniosła głowę. “Naprawdę?”
Aniołek rozejrzał się uważnie. Przeszedł nad piaskownicą, spojrzał pod ławkę i zajrzał do krzaków. Pies, który bawił się obok, merdnął ogonem i podbiegł.
“Może Mia znalazła coś,” pomyślał aniołek. Pochylał się nisko i wskazał noskiem, gdzie psina mogła pójść.
Pies zaszczekał radośnie i zniknął za krzakiem. Po chwili wrócił, niosąc w pyszczku czerwoną rękawiczkę.
Zosia klasnęła w dłonie z radości.
“Dziękuję!” zawołała.
“Proszę bardzo,” odpowiedział aniołek i troszkę zarumienił się w policzek.
Tego dnia aniołek pomagał jeszcze kilku osobom. Pomógł starszej pani przejść przez ulicę, podsunął piłkę chłopcu, który zgubił ją między drzewami, i pomógł pani Monice zawiązać szalik, bo wiatr go rozwiewał. Wszystkie te małe gesty sprawiały, że ludzie uśmiechali się częściej. Pomaganie sprawiało mu największą radość.
Gdy słońce robiło się niżej, Zosia podeszła do aniołka i przytuliła go delikatnie.
“Dziękuję, że byłeś dziś ze mną,” szepnęła.
“Zawsze chętnie pomogę,” odpowiedział aniołek.
Wieczorem, gdy niebo zrobiło się miękkie i gwiazdy się pojawiły, aniołek usiadł na chmurce i patrzył na świat. Wiedział, że jutro też znajdzie małe sprawy do naprawienia. A ludzie, którzy dziś otrzymali pomoc, czuli się bezpieczniej i cieplej.
Zosia zasnęła z uśmiechem, a aniołek śnił o kolejnych dniach pełnych prostych, dobrych czynów. Małe pomaganie potrafi rozświetlić czyjś dzień.







